Mówi się, że do trzech razy sztuka. W tym wypadku wydaje się być to prawdą. Po Birdmanie , który mnie zupełnie nie zachwycił i po Whiplashu , który mimo iż był filmem dobrym, to jednak miałam co do niego wiele "ale", przyszedł czas na film, o którym nie potrafię opowiadać inaczej niż w samych superlatywach. Grand Budapest Hotel - bo o tym filmie mowa, ma bowiem w sobie wszystko, co tak lubię - niesamowicie dobry humor, trochę w stylu klasyki Monty Pythona , rewelacyjną fabułę, pełną mniejszych i większych intryg, fantastycznych bohaterów i zapierającą dech w piersi oprawę wizualną. http://www.impawards.com/ Zacznijmy jednak od samego początku i przenieśmy się do fikcyjnego państewka - Zubrovki. Tu na mojej twarzy pojawia się pierwszy uśmiech i już wiem, że dobrze trafiłam. Potem przenieśmy się do położonego malowniczo gdzieś u stóp alpejskiego Sudetenwaltz uzdrowiska (kolejny uśmiech - nie przypomina Wam to trochę Karlovych Varów?). A na końcu przenieśmy się do j...
Recenzje. Jakie tylko chcecie. Filmowe, książkowe, płytowe... Oczywiście z ogromną przewagą tych filmowych :)