Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wojenny

Little boy [2015]

Little boy  czyli małe co nieco o wierze i kolejny film, który, mimo iż sygnowany metką kina wojennego wojny zbyt wiele nie pokazuje. W dodatku film, który powinien z powodzeniem zmiękczyć serce nawet największego twardziela - na pewno udało mu się to w moim przypadku, aczkolwiek obok typa twardziela nawet nie stałam. Dzisiaj będzie o małym chłopcu, który wierzył, że wiara potrafi czynić cuda. http://www.impawards.com/ Bohaterem Little boy 'a jest Pepper - chłopiec, który wydaje się w ogóle nie rosnąć. W efekcie przylega do niego tytułowe przezwisko, a z racji niskiego wzrostu Pepper staje się kozłem ofiarnym wśród rówieśników. Największym przyjacielem małego Peppera jest jego ojciec, zatem kiedy wyrusza on na wojnę, chłopiec zrobi wszystko, aby sprowadzić go do domu. Little boy  to prawdziwie rodzinny obraz, w którym największe problemy czasów, w których rozgrywa się akcja filmu, zostały przedstawione z pełnym dramatyzmem, ale i okraszone nutą humoru. W tym wszystkim ...

Mandarynki [2013]

Czy można stworzyć film wojenny, w którym w zasadzie nie pokazuje się prawie żadnych działań wojennych? Czy można stworzyć film, w którym akcja pełznie tempem prawie że ślimaczym, a od którego nie można oderwać z zainteresowania wzroku? Czy można stworzyć film, w którym mówi się niewiele, a jednak to, co się mówi trafia do odbiorcy bardziej niż patetyczne przemowy rodem z hollywoodzkich produkcji? Czy można wreszcie stworzyć film niesamowicie prosty, a jednak taki, po obejrzeniu którego jedyne, co nam się ciśnie na usta to "WOW"? Okazuje się, że można. I dzisiaj właśnie o takim filmie. Filmie o wyjątkowo niepozornym tytule Mandarynki . http://www.impawards.com/ Tempo Mandarynek  toczy się tempem, jakim toczy się życie głównych bohaterów - podeszłych już wiekiem Estończyków Iva i Margusa. Codzienne czynności wykonują tak szybko, na ile pozwalają im schorowane kości, a i wydaje się, że bardziej niż szalejącą wokół wojną, interesują się oni wyjątkowo obfitymi w tym sezonie...

Kwiaty wojny [2011]

Kwiaty wojny  to chyba największe pozytywne zaskoczenie, jakie dane mi było zobaczyć. Przyznaję, że nie oczekiwałam zbyt wiele po obrazie made in China . Po części dlatego, że obecnie jedyne z czym kojarzy mi się przymiotnik "chiński" to tanie, lichej jakości wyroby. Co mógł mi zatem zaoferować film z Państwa Środka w porównaniu do amerykańskich, naszpikowanych efektami specjalnymi wysokobudżetowych obrazów wojennych? Co mógł zaoferować film o nieznanej w Europie zbrodni z grudnia 1937 r. i stycznia 1938 r. w porównaniu do wszystkich obrazów o tak lubianym przez kino Holocauście? Okazuje się, że bardzo dużo. http://www.impawards.com/ Kwiaty wojny  opowiadają o wydarzeniach z przełomu 1937/1938 r., znanych jako masakra nankińska lub gwałt nankiński, kiedy to Cesarska Armia Japońska przeprowadziła rzeź Nankinu, mordując (według różnych szacunków) od 50 tys. do 400 tys. osób. Yimou Zhang opowiadając nam historię grabarza-pijaka, grupy ukrywających się w katedrze uczennic o...

Boże Narodzenie (2005)

Ostatnio, wędrując bez celu po coraz to nowych przypadkowych filmikach na portalu youtube, trafiłam na pewną reklamę. Reklama okazała się być na tyle interesująca, że jeszcze długo po jej obejrzeniu przeczesywałam internetowe strony w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o wydarzeniach będących inspiracją do powstania owego spotu. No i znalazłam film na ten temat. Film, który w zasadzie obejrzałam tego samego dnia. Film, który, według opinii mojej i mojego M. powinien obowiązkowo być puszczany w telewizji zamiast tych wszystkich Kevinów samych w... . http://www.impawards.com/ Fabuła? Oto ona. Jest grudzień 1914 r. Wojna trwa w najlepsze. W okopach w Belgii, gdzieś w okolicach Ypres przesiadują oddziały alianckie i niemieckie. Nadchodzi Wigilia. Żołnierze postanawiają spędzić ten czas w prawdziwie świąteczny sposób i zawierają rozejm. Jest czas na dekorowanie okopów. Jest chwila na śpiewanie kolęd i wspólną modlitwę. Jest sposobność do wymienienia się drobnymi podarunkami. Jest n...

Miasto 44 (2014)

Miasto 44 to kolejna próba ukazania widzom dramatu, jakim było powstanie warszawskie. Po kilku wiekowych już produkcjach i paru nowych, z których jedne były lepsze, a drugie gorsze, nadszedł czas na "hollywoodzką" wersję autorstwa Jana Komasy. Film oglądałam w kinie, a, jak zapewne stali czytelnicy tego bloga wiedzą, rzadko można mnie spotkać w kinie na rodzimych produkcjach, i mogę powiedzieć, że po raz pierwszy jestem zadowolona z tego, że wydałam pieniądze na zobaczenie polskiego filmu na wielkim ekranie - a to jeszcze większa rzadkość. W tym przypadku warto wydać każdą złotówkę! http://miasto44.pl/ Nie twierdzę, że film jest ideałem. Znajdują się w nim sceny, które raziły moje oko - chociażby scena pocałunku Biedronki i Stefana czy desperackiego seksu. Są tu jednak także sceny, których do tej pory nie było nam dane ujrzeć w produkcjach made in Poland - scena w kanałach, kiedy to młodzi powstańcy przy dźwiękach muzyki z gatunku epickich, brodząc po pas w wodzie, idą ...

Kamienie na szaniec (2014)

Dzisiaj, z racji pewnej rocznicy, specjalny post. Specjalny, gdyż przeniesiemy się w nim na moment kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów wojennej zawieruchy. Zapraszam do lektury recenzji filmu Kamienie na szaniec . Na Kamienie na szaniec  mieliśmy się z M. wybrać do kina. Niestety wskutek różnych wydarzeń, sztuka ta nam się nie udała. Kiedy trafiła się już możliwość wybrania się na seans, okazało się, że Kamieni...  już nie grają. Pozostało nam zatem czekać do premiery filmu na DVD. Premiera już była. Kamienie na szaniec  można kupić w zasadzie wszędzie, także skorzystaliśmy z tego rozwiązania oraz z okazji w postaci okrągłej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego i usiedliśmy przed telewizorem. www.filmweb.pl Do filmu nastawieni byliśmy bardzo pozytywnie. Oboje bowiem należymy do grona tych osób, które są dumne z polskiej historii i ani trochę się jej nie wstydzą. Książka Aleksandra Kamińskiego z kolei należy do jednych z naszych ulubionych lektur szkolnych. Fil...

Powstanie warszawskie (2014)

Dzisiaj zrobimy sobie przerwę w recenzjach filmów z RDJ'em. Poniżej bowiem znajdziecie kilka słów o filmie, o którym wspominałam w poprzednim poście -  Powstaniu Warszawskim. Powstanie Warszawskie  to film reklamowany jako pierwszy dramat non-fiction na świecie i już sam ten fakt powinien zachęcić do wybrania się do kina. Niezbyt często, a już szczególnie w dziedzinie kina, Polska może poszczycić się, że jest w czymś pionierem. Powstanie Warszawskie  jest jednym z tych filmów, które się albo kocha, albo nienawidzi. Osobiście zaliczam się do tej pierwszej grupy osób. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami. http://www.1944.pl/ Obecnie normą jest, że do kina na film idzie się zaopatrzonym w popcorn, nachosy i hektolitry coca-coli. Wyobraźcie sobie zatem, że wchodzicie na salę kinową (bez żadnego prowiantu, gdyż nie jesteście zwolennikami jedzenia w trakcie seansu) i nie widzicie ani jednego opakowania z popcornem. Nie dobiega Was intensywny zapach serowego sosu dodawane...