Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Marvel

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. - Agenci T.A.R.C.Z.Y. sezon I-III [2013-]

Nie da się ukryć, że z zagorzałej przeciwniczki wszystkiego, co superbohaterskie, stałam się wielką fanką uniwersum. A przynajmniej tego sygnowanego logo Marvela. Kiedy zatem światło dzienne ujrzała kolejna produkcja traktująca o uniwersum Marvela, wiedziałam, że nie przejdę obok niej obojętnie. http://www.impawards.com/tv/posters/agents_of_shield_ver14.jpg I owszem, nie przeszłam obok Agentów T.A.R.C.Z.Y.  obojętnie, jednak muszę przyznać, że zdobycie mojej sympatii przyszło serialowi wyjątkowo ciężko. Można wręcz powiedzieć, że swego rodzaju cudem jest fakt, że udało mi się obejrzeć film wszystkie odcinki każdego z trzech, powstałych do tej pory sezonów serialu. Jakby nie patrzeć, Agenci T.A.R.C.Z.Y.  od samego początku nie porywają. Brakuje im tej charakterystycznej marvelowskiej iskry, którą ma w sobie każdy film z tego uniwersum. W serialu nie wciąga ani fabuła, która sprawia wrażenie pisanej na szybko albo tworzonej przez ucznia podstawówki. Denerwują bohaterowi...

Avengers: Czas Ultrona [2015]

Czas Ultrona  był pozycją obowiązkową na liście filmów do zobaczenia na kinowym ekranie. Pomyśleć tylko, że jeszcze jakieś 2 lata temu do głowy by mi nie przyszło, aby po taką pozycję sięgnąć. W ogóle czy ja kiedyś wspominałam, że nie lubię filmów o superbohaterach? Naprawdę? Skreślcie to. Ja przecież kocham wszystkie filmy o superbohaterach! A przynajmniej od teraz. http://www.impawards.com/ Nowi Avengersi  bez zbędnego wstępu rzucają widza w filmową akcję, także na polu walki polegną wszyscy ci, którzy nie są zaznajomieni z wydarzeniami z wcześniejszych filmów ze stajni Marvela. W tym też miejscu chwała mojemu M. za to, że chciało mu się przekonywać mnie do przebrnięcia przez tą długą lekturę, jaką było obejrzenie filmów o poszczególnych komiksowych bohaterach, bo mimo iż pałam ogromną miłością do serii o Iron Manie, tak poległabym na placu boju z kretesem, gdybym nie zaznajomiła się chociażby z przygodami Kapitana Ameryki. No, ale wracając do Czasu Ultrona . Spotkał...

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz [2014]

Pierwsze podejście zakończyło się zaśnięciem po jakichś 30 minutach seansu. Drugie podobnie. W trakcie trzeciego podejścia udało mi się wytrzymać do połowy filmu, więc myślałam, że tym razem dam radę, ale niestety nie... Za czwartym razem stwierdziłam, że zacznę oglądać od momentu, który pamiętam jako ostatni - wytrwałam jakieś 10 minut, a potem znowu urwał mi się film. Dopiero piąta próba obejrzenia zakończyła się sukcesem, a to pewnie tylko dlatego, że zastosowałam tą samą technikę co przy podejściu numer cztery. Oj, długo, bardzo długo męczyłam drugą odsłonę przygód o Kapitanie Ameryce. Jedyną zaś motywacją był fakt, żeby zdążyć przed zarezerwowanym na najbliższy tydzień seansem Czasu Ultrona . Ale wiecie co? Warto było. http://www.impawards.com/ W Zimowym żołnierzu  kapitan Steve Rogers to już nie ten sam chłystek z Pierwszego starcia . Rogers wydoroślał, znalazł swoje jaja i nie tańczy już tak, jak mu zagrają. Pokazuje, że on też ma własne zdanie i potrafi tupnąć no...

Strażnicy Galaktyki (2014)

Kiedy pierwszy raz słyszy się nazwę Strażnicy Galaktyki  i słyszy powiązanie ich z Marvelem, na czole pojawia się jeden wielki mars zdziwienia. Że niby kto? Marvel ma w swoim repertuarze coś takiego? No dobrze, przyjmijmy, że faktycznie coś takiego ma. Tylko dlaczego robić z tego film? Po co komuś film o nikomu nieznanych bohaterach? A może raczej antybohaterach? Bo przecież bohaterami bandę Petera Quilla ciężko jest nazwać (a bynajmniej na początku). Po co to wszystko, kiedy ma się do dopracowania chociażby najnowszych Avengersów ? Spieszę z odpowiedziami. http://www.impawards.com/ Wszystkie pytania - po co, na co, dlaczego, a może lepiej byłoby... znikają po obejrzeniu filmu. Okazuje się bowiem, że da się zrobić świetny kosmiczny obraz, który bez żadnego ale kupię nawet i ja (o moich uprzedzeniach do kosmicznych produkcji już pewnie wiecie). Ba! Przy Strażnikach Galaktyki  bledną wszystkie upolitycznione Gwiezdne Wojny , których fenomenu do tej pory nie jestem w stanie...

The Avengers (2012)

A więc w końcu obejrzałam. Zajęło mi to sporo czasu - biorąc pod uwagę konieczność zapoznania się z wszystkimi bohaterami, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że warto było. Może nie tej całej drogi (często przez mękę), ale samego czekania. Bo film, w którym wszyscy superbohaterowie, których wcześniej poznałam łączą swoje siły we wspólnej walce z wrogiem, jest warty każdej minuty, poświęconej na jego obejrzenie. Czym są Avengersi pewnie wszyscy wiedzą - jak nie to króciutkie wytłumaczenie - są oni stworzoną przez Nicka Fury'ego drużyną powołaną do stawiania czoła wyzwaniom, którym nikt inny nie podoła. Kto wchodzi w jej skład? Sama śmietanka - mamy tam bowiem Kapitana Amerykę, Hulka, Thora, Czarną Wdowę, Sokole Oko i, mojego ulubieńca, Iron Mana. W zasadzie to z wszystkimi już się spotkaliśmy, dzięki obejrzanym filmom. Jedynym świeżakiem jest tutaj Sokole Oko, którego miałam przyjemność spotkać po raz pierwszy. W The Avengers nawet wróg jest znajomy, bo jest nim nie kto inny...

Captain America: Pierwsze starcie (2011)

No więc stało się. Po spędzeniu nieco ponad dwóch godzin przed ekranem telewizora, mogę z dumą stwierdzić, że zrobiłam to. Poznałam ostatniego bohatera, z którym musiałam się zaznajomić przed obejrzeniem The Avengers :) A jakie są moje ogólne odczucia dotyczące tego filmu? O tym niżej. CA: Pierwsze Starcie  przenosi nas do Ameryki za czasów drugiej wojny światowej, gdzie poznajemy niejakiego Steve'a Rogersa - chłopca lichej postury, który za wszelką cenę chce dostać się do wojska. Niestety ze względu na stan zdrowia każda jego próba zaciągnięcia się do armii kończy się fiaskiem. W pewnym momencie zostaje mu złożona oferta wzięcia udziału w pewnym eksperymencie, który ma całkowicie odmienić jego życie... O dziwo, film zainteresował mnie - co było nie lada wyczynem, biorąc pod uwagę moje opinie o Hulku czy Thorze. Mogłabym nawet powiedzieć, że oglądało się go genialnie, gdyby nie pewien fakt... Jaki? Ano taki, że od jakiejś połowy filmu coś stało się ze scenariuszem i z cz...

Thor (2011)

Pogłębiania świata Marvela ciąg dalszy... Tym razem narzeczony stwierdził, że muszę zapoznać się z kolejnym komiksowym bohaterem w filmowym wydaniu. Ponadto stwierdził, że, z uwagi na mój gust filmowy, powinnam go polubić i, zamykając tymi słowami temat, włączył Thora ... Thora chyba nie trzeba przedstawiać. Powinni go kojarzyć wszyscy, nie tylko miłośnicy komiksów, chociażby ze względu na to, że jest on jednym z głównych bogów mitologii nordyckiej. Filmowy Thor, podobnie jak ten mityczny, jest bogiem, synem Odyna i też posługuje się młotkiem jako swoją bronią. W filmie nasz bohater, pozbawiony swych boskich mocy, zostaje wygnany z Asgardu na Ziemię, żeby tam nauczył się kilku ważnych rzeczy. W trakcie swojego pobytu na ziemskim padole Thor zapoznaje się z grupką naukowców, której dowodzi niejaka Jane Foster. Aaaa... i oczywiście Ziemię atakują wrogie siły, tym razem z Asgardu. Pomimo początkowego optymizmu spowodowanego komentarzem Lubego, z minuty na minutę mina rzedła mi c...

Incredible Hulk (2008)

Dzięki temu, że bardzo spodobał mi się cykl filmów o Iron Manie, mój narzeczony stwierdził, że muszę się bardziej zagłębić w Universum Marvela. Nie wiedząc zbytnio co ma na myśli, zgodziłam się... I w ten sposób, jak się potem okazało, w najbliższym czasie będę zasypywana kolejnymi filmami o superbohaterach. Na pierwszy rzut poszedł Incredible Hulk . Żeby zrozumieć co nieco z filmu, który oglądałam dostałam od Lubego kilka wskazówek co do genezy postaci. Muszę przyznać, że owszem, było to pomocne, bo Incredible Hulk  nie jest pierwszym filmem o zielonym mutancie i żeby poznać historię Bruce'a Bannera musiałabym obejrzeć jeszcze wcześniejszą produkcję. Niestety do tego nie dałam się już przekonać i skończyło się właśnie na szybkim wytłumaczeniu co, gdzie, z kim, jak i dlaczego przez narzeczonego. Incredible Hulk  opowiada o poszukiwaniu przez Bannera lekarstwa na swą dziwną przypadłość. W poszukiwaniach pomaga mu niejaki Mr. Blue i stara miłość. Wszystko idzie genialnie. ...

Iron Man 3 (2013)

A więc stało się. Seans odbyty i teraz wypadałoby napisać coś sensownego, ale jedyne co mogę z siebie wydusić to "WOW!". I może będę nudna, ale powtórzę słowa powielające się już w tak wielu recenzjach: Iron Man 3  to zdecydowanie najlepsza część przygód Tony'ego Starka. Trzecia odsłona jest, w porównaniu do poprzednich, najbardziej ambitna. Wynika to z faktu, że w  Iron Manie 3  fabuła, bardziej niż na efektownym rozwalaniu kolejnych antybohaterów, skupia się na tej drugiej, ludzkiej stronie Tony'ego Starka. To własnie w tej części dostajemy odpowiedź na pytanie w czym tkwi siła Iron Mana - czy jest to zasługa naszpikowanej różnorodnymi wynalazkami żelaznej zbroi, czy też może zasługa człowieka, który tą zbroję nosi. Iron Man 3  pokazuje, że, jeśli w grę wchodzą uczucia, gdy zagrożone jest to, co tak naprawdę najbardziej się liczy, Tony Stark może być Iron Manem nawet bez swojej zbroi. Podróż do wnętrza Tony'ego Starka okraszona jest genialnymi efektami s...

Iron Man (2008) i Iron Man 2 (2010)

Ostatnio wszyscy zachwycają się najnowszym Iron Manem . W związku z tym postanowiłam, że wybiorę się na ten film do kina. Jednak wypadałoby nieco odświeżyć sobie pamięć, także ostatnie dwa dni spędziłam na przypominaniu sobie wydarzeń z pierwszej i drugiej części filmu o żelaznym superbohaterze. Z góry uprzedzam, że nie kręcą mnie kolejni, biegający w coraz to bardziej wymyślnych, obcisłych, kolorowych strojach, superbohaterowie. Nie kręcą mnie ich supermoce. Także moja opinia o Iron Manie zupełnie zaskoczyła nawet mnie samą. O co chodzi w historii o Iron Manie chyba wszyscy wiemy, także wiele rozwodzić się tu nie będę. Oczywiście, jak już na Marvela przystało, mamy tutaj superbohatera, piękną kobietę u jego boku i oczywiście zatwardziałych wrogów Żelaznego. O ile jednak nie przepadam za filmowymi wersjami marvelowych komiksów (generalnie to nie przepadam nawet za komiksami, a już Marvela w szczególności), to Iron Man akurat przypadł mi do gustu. Czemu? Ano dlatego, że w p...