Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ocalić od zapomnienia

Zmierzch (2008)

Ostatnia odsłona cyklu Ocalić od zapomnienia - stara recenzja Zmierzchu . „Zmierzch” widziałem już jakieś dwa tygodnie temu, ale, zanim napisałem tą recenzję, musiałem nieco kwestii przemyśleć. Od razu na wstępie, zaznaczam, że nie czytałem sagi Meyer o wampirzym romansie,  co mnie bardzo cieszy, gdyż nie będę musiał porównywać filmu do książki i dzieło Catherine Hardwicke ocenię tylko na podstawie tego, co zobaczyłem w kinie. Zmierzch jest jednym z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku. Przyznam, że sam z niecierpliwością odliczałem dni do polskiej premiery, gdyż, od czasów pogromcy wszelkich istot dziwnych Van Helsinga, nie widziałem żadnego filmu poruszającego choć częściowo wampirzą tematykę. No a tutaj taki rarytas. Po obejrzeniu kolejnych zwiastunów do filmu byłem nastawiony coraz bardziej pozytywnie. Zapowiedzi wywoływały u mnie dreszcze podekscytowania, a muzyka promująca zwiastun do tej pory jest jedną z pilniej poszukiwanych przeze mnie utworów w...

Maybe baby (2000)

Ogarnęło mnie świąteczne lenistwo i, mimo iż kilka filmów w ciągu minionego weekendu obejrzałam, to jakoś nie chce mi się o żadnym z nich pisać recenzji. Ratuję się zatem odświeżoną recenzją brata. Zapraszam na ciąg dalszy cyklu Ocalić od zapomnienia. Niedawno stwierdziłem, że, z powodu braku ciekawych nowych pozycji kinowych, warto byłoby wyciągnąć coś z zakurzonej szuflady. I tak w moje ręce trafiło „Maybe baby”.  „Maybe baby” to, zaklasyfikowana jako komedia romantyczna, dość stara produkcja autorstwa Bena Eltona, która swoją premierę miała w 2000 roku. Film opowiada historię Sama i Lucy Bell’ów – młodego, odnoszącego sukcesy na drodze zawodowej i zakochanego w sobie małżeństwa. Pozornie mają wszystko, czego im w życiu potrzeba. Ale tylko pozornie. Ich największym marzeniem jest mieć dziecko, którego, pomimo usilnych starań, do tej pory nie udało im się począć. Jak na komedię romantyczną, „Maybe baby” opowiada historię bardzo trudną i wcale nie śmieszną. ...

Potwory kontra Obcy (2009)

Odświeżam cykl Ocalić od zapomnienia. Czas na oczekiwaną już od dawna, najnowszą animację pochodzącą z wytwórni DreamWorks –  Potwory kontra Obcy , autorstwa  Conrada Vernon a i  Roba Letterman a. Niestety, polska premiera została przewidziana na 29 maja, a więc musimy czekać jeszcze dość długo. Ja jednak całej tej atmosfery wyczekiwania, podsycanej przez kolejne zwiastuny, pozytywne recenzje zagranicznych czasopism i obiecujące wyniki oglądalności w USA, nie przetrzymałem i zaopatrzyłem się w wersję oryginalną.   Fabuła jest bardzo prosta. Tuż przed swoim weselem, niejaka Susan Murphy zostaje trafiona meteorytem, wskutek czego staje się niesamowicie wielka. Chwyta ją amerykańskie wojsko i umieszcza w miejscu, gdzie przetrzymywane są inne, złapane potwory. I tak Susan poznaje Dr Cockroach, B.O.B.’a, Missing Linka oraz Insectosaurusa. Podczas gdy nowi znajomi zastanawiają się jak pomóc Susan wrócić do normalnych rozmiarów, Ziemi zaczyna grozi...

Opowieści z Narnii: Książę Kaspian (2008)

Odświeżam cykl ocalić od zapomnienia. Ostatnio wybrałem się do kina na adaptację drugiej z siedmiu części sagi o przygodach rodzeństwa Pevensie w baśniowej krainie- Narnii. Na początek może o czym właściwie jest „Książę Kaspian”? Od zdarzeń z pierwszej części sagi upłynął rok. Rodzeństwo Pevensie (no może nie wszyscy) powoli traci nadzieję czy kiedykolwiek jeszcze wróci do Narnii. Pewnego jednak dnia ściany w metrze znikają ukazując czwórce rodzeństwa znajomy widok… Z kolei w Narnii, gdzie czas płynie nieco inaczej (tam bowiem nie minął rok, ale setki lat), rządy nad krainą objął lud okrutnych Telmarów pod przewodnictwem okrutnego lorda Miraza. Żona Miraza rodzi mu syna, co lordowi daje pretekst do zabicia swojego bratanka- wcześniejszego kandydata do tronu, Kaspiana. Ten jednak, przy pomocy swojego nauczyciela, ucieka z zamku, a w trakcie ucieczki używa magicznego rogu królowej Zuzanny. I tak drogi rodzeństwa Pevensie i księcia Kaspiana krzyżują się....

Królowie ulicy (2008)

Powracamy z cyklem "Ocalić od zapomnienia". Jakoś wcześniej nie miałem okazji obejrzeć najnowszego dzieła Davida Ayera, więc lukę tę zalepiłem podczas przerwy świątecznej. Nie przepadam zbytnio za tego typu filmami, w których motorem napędowym są nierealne, półgodzinne pościgi samochodowe czy też mocno naciągane strzelaniny. Myślałem więc, że, oznaczeni etykietą „sensacyjny” (tudzież thriller),  „Królowie Ulicy”  będą kolejnym powieleniem tegoż modelu. O dziwo, musiałem mocno zmienić swoje podejście do tego filmu, gdyż okazało się, że najmocniejszym atutem  „Królów …”  jest fabuła. Głównym bohaterem jest tutaj Tom Ludlow – doświadczony policjant z Los Angeles, ulubieniec swego przełożonego – kapitana Jacka Wandera, który dzięki mocnym plecom może sobie pozwolić na stosowanie nieco nieetycznych metod w zwalczaniu przestępczości. Zawsze po przekroczeniu granicy, może liczyć na to, że jego koledzy będą go kryć. Po kolejnej udanej akcji, Ludlowem zaczyna się...

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia (2008)

Ocalić od zapomnienia c.d. Jakiś czas temu, kiedy siedziałem na sali kinowej czekając na bardzo słabo rozreklamowany horror „Lustra”, zobaczyłem pewien zwiastun. Dość mocno nim zaintrygowany zdecydowałem, że wybiorę się do kina na ów, zapowiadany w nim film. Jak pomyślałem, tak zrobiłem i oto, świeżo po seansie, siedzę i skrobię dla Was nową recenzję. Recenzję „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia”. Już dawno zauważyłem, że Amerykanie mają sentyment do robienia filmów, w których ich naród musi uchronić ludzkość przed zagładą. Tak było w „Armageddonie” czy „Dniu Niepodległości”. Teraz przyszedł czas na „Dzień,…”. Nie wiem jak to się dzieje, ale w amerykańskich filmach katastroficznych obce cywilizacje i inne katastrofy, grożące Ziemi, za swój cel, miejsce, od którego rozpoczną akcję destrukcyjną, obierają sobie z reguły Nowy York… Nietrudno więc domyślić się, gdzie rozpoczyna się akcja „Dnia,…”. Fabuła „Dnia,…” jest prościutka jak konstrukcja cepa. We wspomnianym wyże...

Wrota do piekieł (2009)

Odświeżamy cykl Ocalić od zapomnienia. Tym razem recenzja Wró t do piekieł .  Na „Wrota do piekieł” natknąłem się całkowicie przypadkowo jakieś trzy miesiące temu. Wszystko zaczęło się od poszukiwania zwiastuna do „Jeźdźca”, którego w końcu nie znalazłem. Co znalazłem okazało się być najnowszym horrorem zza oceanu o upiornie brzmiącym tytule „Drag me to hell”. Zanim obejrzałem film, zapoznałem się ze zwiastunem, a ten wypadł w mojej ocenie przyzwoicie, oraz zagranicznymi recenzjami, które też raczej były pochlebne, więc do „Wrót…” nastawiony byłem pozytywnie. Jednak po 99 minutach filmu moje nastawienie nieco uległo zmianie… Zanim jednak moja opinia, nieco faktów. Scenariusz do „Wrót…” napisał (do spółki z Ivanem Raimi), a potem zajął się jego realizacją niejaki Sam Raimi, który stworzył m.in. „Spider-Mana”. „Wrota…” zaś są kolejnym z jego filmów grozy. Obsada to raczej niezbyt znane nazwiska, wśród których wyróżnia się jedno – Alison Lohman (wcześniej zagrała w „Beowulf...

Awake (2007)

Kolejny wpis z cyklu ocalić od zapomnienia czyli wypociny mojego brata. Do kina na ten film przyciągnął mnie głównie jego temat: realnie występujące zjawisko świadomej narkozy. Co to jest ta świadoma narkoza? Myślę, że nawet niezorientowani w temacie będą wiedzieli, o co chodzi. Dla pewności, zamieszczę jednak nieco okrojoną definicję z wikipedii: Narkoza świadoma to zjawisko występujące podczas  znieczulenia ogólnego , kiedy pacjent nie dostał wystarczającego znieczulenia, co zapobiegłoby przed świadomością podczas zabiegu. Występuje ona u około 20.000 – 40.000 pacjentów na 20 mln. W tym stanie pacjent może odczuwać ból lub presję podczas operacji, słyszeć rozmowy, może być niezdolny do zakomunikowania swojej sytuacji, ponieważ zostały mu podane paraliżujące mięśnie środki. Najbardziej traumatyczna podczas źle wykonanej narkozy jest pełna świadomość podczas operacji: z bólem i wyraźnym reagowaniem na śródoperacyjne czynności. No i, nie będę ukrywał, jeszcze jedno. Jessica Alba...

Harry Potter i Książę Półkrwi (2009)

Jakoś nie naszła mnie wena na napisanie niczego nowego, także ratuję się starą recenzją z bloga brata.  Czasy, kiedy z dumą mówiłem o sobie “Jestem Potteromaniakiem” już dawno minęły i obok najnowszej adaptacji książki J. K. Rowling pewnie przeszedłbym obojętnie gdyby nie uroko posiadania młodszego rodzeństwa, które wchłania wszystko, co związane z Potterem niczym gąbka. W ten sposób zmuszony zostałem do spędzenia całych 155 minut, bo tyle trwa film, na seansie „Księcia Półkrwi”. I z ręką na sercu muszę stwierdzić, że było to bodajże najgorzej spędzone 155 minut w moim życiu. O co chodzi w cyklu o cudownie ocalałym chłopcu z blizną na czole wszyscy wiedzą. W „Księciu Półkrwi” nad Hogwartem zbierają się potężne, burzowe chmury w postaci Lorda Voldemorta, który w końcu jest wystarczająco silny, aby rozpętać prawdziwą wojnę w świecie czarodziejów. To w tej części akcja nabiera tempa (bynajmniej w książce) – Dumbledore, przygotowując Harry’ego na spotkanie z Mrocznym P...

Wszystko za życie (2007)

Kolejny wpis z cyklu ocalić od zapomnienia czyli notatka z nieistniejącego już bloga brata. Tym razem recenzja filmu "Wszystko za życie". Najnowszy film Seana Penna to jeden z najlepszych i najbardziej wartościowych filmów, jakie ostatnio widziałem. Prawie wcale nierozreklamowany (przynajmniej ja nie słyszałem żadnych wzmianek o nim, w przeciwieństwie do np.  Kung-Fu Pandy  czy  Ruin ), naturalny, z nieznanymi aktorami, świetną muzyką i przede wszystkim wzruszającą, opartą na faktach, fabułą.  Wszystko za życie  opowiada historię Chrisa McCandlessa, młodego chłopaka, który, po ukończeniu college’u postanawia wyruszyć w podróż, mającą uwolnić go od wszelkich zasad panujących w społeczeństwie. Niewątpliwym atutem filmu Penna są aktorzy: grający postać Chrisa – zupełnie (bynajmniej mi) nieznany Emile Hirsch, dzięki któremu od razu obdarzamy sympatią głównego bohatera, Jena Malone – czyli filmowa Carine, którą bardziej poznamy dzięki jej głosowi niż wygl...

Ocalić od zapomnienia - Upiorna noc Halloween (2008)

Dzisiaj wprowadzam elementy nieistniejącego już bloga mojego brata. W celu uchronienia od zapomnienia :) Od tego momentu co jakiś czas będę wrzucać mające charakter recenzji filmowych posty z tamtego bloga. Zaczynamy od "Upiornej nocy Halloween" z 2008 r.  Już od dłuższego czasu, sięgając na półkę z horrorami, po cichu błagam, aby kolejna, wybrana przeze mnie pozycja, znów nie okazała się banalną historyjką, zdolną przestraszyć co najwyżej kilkuletnie dzieci. Niestety, ostatnimi czasy nawet nie potrafię sobie przypomnieć tytułu filmu, który znacząco podniósłby mój poziom adrenaliny. Kolejne zawody sprawiały, że w wypożyczalniach i w kinach na filmy oznaczone etykietką „horror”, spoglądałem coraz rzadziej. I pewnie dalej omijałbym horrorowe półki, gdyby, podczas wędrowania po internetowych portalach z filmami, mojej uwagi nie przyciągnęła dość ciekawa okładka jednej z ostatnich produkcji oraz towarzyszące jej pozytywne oceny i recenzje, a także tytuł zdobywcy Audience Ch...