Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Romans

Zanim się rozstaniemy - Before We Go [2014]

Nie ukrywam, że polubiłam romansidła. Przekonał mnie do nich Hugh Grant i klasyka filmów romantycznych z jego udziałem. Skoro zatem polubiłam ten znienawidzony niegdyś przeze mnie gatunek, częściej sięgam po filmy opatrzone romantyczną metką. A że niestety wybór obrazów z Hugh Grantem jest spory, ale jednak kiedyś się on kończy, to trzeba szukać czegoś innego. Z reguły jest tak, że im "świeższy" film, tym będzie gorszy. Oczywiście czasem i w tej świeżyźnie trafiają się perełki, które potem z dumą zajmują miejsce w domowej filmotece, jednak gro nowych romansideł to po prostu dno i sto metrów mułu. A jak wypada tutaj bohater dzisiejszego wpisu? http://www.impawards.com/ Zanim się rozstaniemy  to tytuł wybrany na romantyczną posiaduchę z mężem. Wszystkie znaki na niebie i ziemi (Chris Evans w obsadzie, towarzysząca mu urocza blondynka, sztampowa mgiełka na plakacie) wskazywały na wręcz cukierkowe romansidło. Czego więc chcieć więcej na idealny wieczór? Tym bardziej, że dzi...

Najdłuższa podróż [2015]

Ach te romansidła. Albo raczej ach te hormony, które sprawiają, że jedyne, na co ma się ochotę, to ckliwe filmidła do szybkiego zapomnienia. Najdłuższa podróż  bez wątpienia do takich dzieł należy. Lekka, pełna pięknych bohaterów, wyjątkowo ładnie pokolorowana i całkiem zgrabna historyjka, jednak w gąszczu filmów romantycznych na dłuższą metę nie wytrzyma starcia z produkcjami z nazwiskiem chociażby Hugh Granta w obsadzie. Co nie zmienia faktu, że Najdłuższą podróż  ogląda się wyjątkowo przyjemnie. Oczywiście jak zwykle odnoszę się tylko do filmu, gdyż książki nie czytałam (i raczej nie przeczytam). http://www.impawards.com/ W Najdłuższej podróży  mamy w zasadzie dwie historie miłosne - pierwszą, główną czyli romans Sophii i Luke'a oraz tę drugą, będącą spoiwem dla pierwszej - rozgrywającą się kilkadziesiąt lat wcześniej historię Ruth i Iry, którą poznajemy dzięki wspomnieniom będącego już w podeszłym wieku Iry. Jak przystało na prawdziwy romans, a już na pewno na r...

Piosenka [2014]

Piosenka  jest jednym z tych filmów, które obejrzałam tylko i wyłącznie dlatego, że był pod ręką. Zbyt wiele od niego nie wymagałam. Miał jedynie spełniać wymogi typowego romansidła, przy którym będę mogła się doskonale zrelaksować po ciężkim dniu w pracy. W trakcie seansu okazało się jednak, że Piosenka  dorzuciła mi małe conieco w gratisie. http://www.impawards.com/ Piosenka  jest historią pewnego muzyka - Jeda Kinga, któremu nie wiedzie się na polu zawodowym, a jedyne z czego jest znany to fakt, że jest synem słynnego Davida Kinga. Bohater nasz jednak (jak to zresztą często bywa) zaczyna odnosić sukcesy w sferze uczuciowej. Jego związek rozwija się i z powodzeniem zalicza kolejne etapy znajomości. Oczywiście zgodnie z zasadą, że nic nie trwa wiecznie, również i nad sielskim życiem Jeda zawisają czarne chmury. A nadchodzą one wraz z pewną piosenką, którą Jed wbija się na wielkie sceny muzyczne oraz z niejaką Shelby Bale, która dołącza do jego zespołu na trasie kon...

Szczypta miłości do smaku (2013)

Gotowanie stało się modne. Jesteśmy zalewani coraz to większą ilością programów kulinarnych - Masterchefami , Kuchennymi rewolucjami , Hell's Kitchenami , Pascalami i Okrasami... A skoro gotowanie stało się modne, trzeba było nakręcić o tym film. No, może nie dokładnie o gotowaniu, ale trochę z kuchnią mającym wspólnego. I tak oto dostaliśmy Szczyptę miłości do smaku . Ocena filmu na portalach filmowych nie powala na kolana. Średnia plasująca się gdzieś pomiędzy 5 a 6 w dziesięciostopniowej skali to bardzo przeciętny wynik. Ocena kłóci się jednak z komentarzami do filmu, które bardzo zachwalają irlandzką produkcję. Mając wolny wieczór, męża u boku i ochotę na obejrzenie czegoś lekkiego wybraliśmy Szczyptę miłości do smaku . http://www.impawards.com/ Film opowiada historię Olivera Byrne'a - słynnego krytyka kulinarnego, który odnosi sukcesy na polu zawodowym, jednak niezbyt układa mu się w życiu uczuciowym. Wydaje się, że wszystko zmieni się dzięki poznanej przypadkowo Bib...

Bez miłości ani słowa (2012)

Bez miłości ani słowa  to jeden z tych filmów, które oglądasz z przypadku, a potem okazuje się, że trafiasz na obraz, do którego z chęcią jeszcze wrócisz. Film Josha Boone'a dla mnie rozkręcał się wolno. Baaaardzo wolno. Tak wolno, że w pewnym momencie chciałam film wyłączyć i dać za wygraną. No bo co tam było ciekawego do oglądania? Ćpające nastolatki, pierwsze nieodwzajemnione miłości, puszczające się rozrywkowe dziewczyny z college'u i rozwiedzione małżeństwa. To wszystko było. Ale potem następuje wielkie ale i film zaczyna się od nowa. http://www.impawards.com/ Akcja filmu Bez miłości ani słowa  kręci się wokół sercowych perypetii rodziny Borgensów. Mamy zatem Williama - głowę rodziny, rozwodnika, który cały czas ma nadzieję, że była żona wróci do niego. Mamy Ericę - byłą żonę, która próbuje znaleźć nieco szczęścia w rękach nowego faceta - przystojnego i wyjątkowo umięśnionego właściciela siłowni. Mamy Samanthę Borgens - starsze z dzieci, które właśnie odnosi swój pi...

Miasto 44 (2014)

Miasto 44 to kolejna próba ukazania widzom dramatu, jakim było powstanie warszawskie. Po kilku wiekowych już produkcjach i paru nowych, z których jedne były lepsze, a drugie gorsze, nadszedł czas na "hollywoodzką" wersję autorstwa Jana Komasy. Film oglądałam w kinie, a, jak zapewne stali czytelnicy tego bloga wiedzą, rzadko można mnie spotkać w kinie na rodzimych produkcjach, i mogę powiedzieć, że po raz pierwszy jestem zadowolona z tego, że wydałam pieniądze na zobaczenie polskiego filmu na wielkim ekranie - a to jeszcze większa rzadkość. W tym przypadku warto wydać każdą złotówkę! http://miasto44.pl/ Nie twierdzę, że film jest ideałem. Znajdują się w nim sceny, które raziły moje oko - chociażby scena pocałunku Biedronki i Stefana czy desperackiego seksu. Są tu jednak także sceny, których do tej pory nie było nam dane ujrzeć w produkcjach made in Poland - scena w kanałach, kiedy to młodzi powstańcy przy dźwiękach muzyki z gatunku epickich, brodząc po pas w wodzie, idą ...

Dźwięki muzyki (1965)

Dźwięki muzyki  są jednym z tych filmów, z których obejrzeniem mierzę się już od dłuższego czasu. A raczej mierzyłam, bo produkcję z 1965 r. mogę już oficjalnie wykreślić z długiej listy filmów do zobaczenia. Z Dźwiękami muzyki  było tak, że chociaż wszyscy wkoło zachwalali tę produkcję, to ja zawsze znajdowałam jakieś "ale". A to zamiast Dźwięków...  przez "przypadek" włączyłam całkiem inny obraz, a to okazało się, że muszę pilnie coś zrobić w chwili, kiedy już zasiadałam przed ekranem (oczywiście to pilne coś zazwyczaj wcale nie było takie pilne). Poza tym zawsze dochodziła wymówka w postaci faktu, że musicale nigdy zbytnio mnie nie kręciły... Moje podchody trwały długo, ale na końcu okazało się, że warto było zaryzykować. Dlaczego? http://www.impawards.com/ Po pierwsze - aktorstwo. Oglądanie Julie Andrews to czysta przyjemność. Jej duet z Christopherem Plummerem wyszedł rewelacyjnie - dzisiaj powiedziałabym, że widać chemię, jaka między nimi istnieje. Elean...

Gwiazd naszych wina (2014)

Gwiazd naszych wina  to kolejny obraz z gatunku wyciskaczy łez, na które ostatnio zachorowałam. Po  Modlitwach za Bobby'ego  i  Niech będzie teraz  uznałam, że film Josha Boone'a, będący adaptacją książki o tym samym, jakże pięknym tytule, będzie dobrym wyborem na niedzielne popołudnie. No i wybór okazał się być strzałem w dziesiątkę. faultinourstarsmovie.blogspot.com Wydaje mi się, że na domowe seanse powinnam zasiadać z opakowaniem chusteczek w dłoni, bo normą stało się to, że z rękawów moich bluzek po obejrzeniu filmu, można by wycisnąć hektolitry wody. Seans  Gwiazd naszych wina  nie był wyjątkiem. Obraz Boone'a, mimo że przewidywalny do granic możliwości, i tak wywołał u mnie syndrom mokrych rękawów. Gwiazd naszych wina  to swego rodzaju Love story: Cancer edition . Historia nie jest oryginalna - filmów o takiej tematyce jest na pęczki, przewidywalne jest również jej zakończenie - jak to zresztą w tego typu dziełach bywa. Jednak mimo ...

Podrywacz artysta (1987)

Kolejny film obejrzany jedynie ze względu na nazwisko RDJ'a w obsadzie. Nie powiem, że Podrywacza artystę zdobyć było łatwo. O ile jednak film udało mi się jakoś znaleźć, to napisów w rodzimej wersji nie uraczyłam. Musiałam się posiłkować naprędce wyszukanymi napisami w wersji angielskiej i mieć nadzieję, że będą pasowały do kopii filmu, jaką posiadałam. Okazało się, że napisy po kilku drobnych korektach pasują do produkcji Jamesa Tobacka idealnie, także można było rozpocząć seans. www.movieposter.com Podrywacz artysta  to opowieść o, jak zresztą sam tytuł mówi, podrywaczu. Niezwykle elokwentnym, wygadanym, potrafiącym w każdej sytuacji błysnąć jakimś oryginalnym tekstem Jacku Jericho (swoją drogą niezwykłym wydaje się być fakt, że w zasadzie duża część ról RDJ'a to właśnie takie postaci - wygadane i cholernie inteligentne. Stark? Holmes? Jericho? Szukać dalej?). Wracając jednak do filmu - Jack, jak na Casanovę przystało, zmienia kobiety jak rękawiczki i ma naprawdę ciężk...

Mniej niż zero (1987)

Seans  Mniej niż zero to kolejna odhaczona pozycja na liście filmów z RDJ'em do obejrzenia. Tym razem reżyser Marek Kanievska prezentuje nam luźną adaptację książki Breta Eastona Ellisa o tym samym tytule. Powieść Ellisa była podobno ogromnym przebojem - podobno, ponieważ nie miałam okazji jej przeczytać. Za to tego samego nie mogę powiedzieć o filmie, który na podstawie owego bestsellera został nakręcony. https://briansfilmlog.files.wordpress.com Mniej niż zero  to opowieść o przegranym pokoleniu, jakim są stojący u progu dorosłości nastolatkowie, którzy, posiadając w zasadzie wszystko - pieniądze, wpływowych rodziców czy luksusowe rezydencje, nie posiadają tak naprawdę nic. Cały swój wolny czas poświęcając na przygodny seks, ćpanie i mocno zakrapiane niekoniecznie samym alkoholem imprezy, wybierają życie pozbawione jakiegokolwiek celu i sensu. W gronie imprezowiczów brylują Blair i Julian - dwoje z trojga najlepszych przyjaciół z licealnej ławki. Do kompletu brakuje je...

Urodzeni mordercy (1994)

Po świątecznym leniuchowaniu przyszedł czas na odrobienie filmowych zaległości :) Po dłuższej przerwie od produkcji z RDJ'em obejrzałam Urodzonych morderców  tym samym definitywnie żegnając się z radosnym, pogodnym klimatem Wielkanocy. Zanim zdecydowałam się właśnie na ten obraz, nieco o nim poczytałam i dowiedziałam się, że jest to dzieło, które stylem przypomina filmy Quentina Tarantino. Osobiście za dziełami pana Tarantino nie przepadam - do tej pory nie przebrnęłam chociażby przez Kill Bille czy Pulp Fiction , jakby nie patrzeć już klasykę kina. Cóż jednak miałam zrobić, kiedy postawiłam sobie za cel zapoznanie się z CAŁYM filmowym dorobkiem Downey'a, a Urodzeni mordercy  znajdowali się na tej liście? Zacisnęłam zęby i włączyłam film. http://www.impawards.com/ Pierwsza próba obejrzenia filmu zakończyła się niepowodzeniem - zasnęłam po jakichś 30 minutach. Dopiero za drugim podejściem udało mi się zobaczyć film w całości. I, o dziwo, moje odczucia są, nie wierzę ...

Wszystko jest możliwe (1989)

Wszystko jest możliwe jest zaledwie dwa lata młodszy ode mnie. Zasiadając do seansu nie spodziewałam się w związku z tym zobaczyć niczego specjalnego. Czego można bowiem oczekiwać po komedii romantycznej z elementem fantasy powstałej prawie 30 lat temu? W zasadzie tego samego, co oferują dzisiejsze komedie opatrzone metką romantyczna. Prosta fabuła, kilka gagów sytuacyjnych i oczywiście happy end. I dokładnie to samo dostajemy od  Wszystko jest możliwe . No i jak już wiadomo z wcześniejszych postów, motywacją do obejrzenia właśnie tego filmu było pewne nazwisko w obsadzie. Dopiero w trakcie seansu okazało się, że dane mi będzie zobaczyć uroczą komedię, do której z chęcią będę jeszcze wracać. http://www.impawards.com/ Wszystko jest możliwe  to opowieść o reinkarnacji - jeden z bohaterów - dość młody stażem mąż, ginie bowiem potrącony przez samochód i odradza się w ciele chłopaka, który, jak się potem okazuje, staje się obiektem westchnień swojej córki. Fabuła, jak na kome...

Wpadka (2001)

Ostatni wieczór umiliła mi kolejna typowo babska produkcja. Tym razem była to Wpadka z 2001r. z Andy MacDowell, Imeldą Staunton i Anną Chancellor w rolach głównych. Już na samym początku zaznaczę, że tytuł filmu, a szczególnie jego polskie tłumaczenie, uważam za totalnie nietrafiony. Jest w zasadzie jednym, wielkim spoilerem i bardziej sugeruje nam, że film, który będziemy oglądać, jest lekką komedyjką niż tym, czym w rzeczywistości jest produkcja Johna McKaya. W sumie to do sensu zasiadłam z nastawieniem, że obejrzę sobie właśnie jakąś lekką komedię. Myślałam bowiem, że znajdująca się w mojej filmotece Wpadka  to film z 2007r. z Sethem Rogenem i Katherine Heigl w rolach głównych. Jakież było zatem moje zdziwienie, kiedy na ekranie pojawiło się to, co się pojawiło... http://images.moviepostershop.com/ Wpadka  porusza temat związku starszej kobiety z dużo młodszym mężczyzną. Gdybym wiedziała od początku, jaka jest tematyka filmu, który miałam obejrzeć, raczej nigdy bym go...

W sercu Afryki (1993)

Seans W sercu Afryki  był dla mnie powrotem do dzieciństwa, gdyż jest to jeden z tych obrazów, które te kilka lat wstecz mogłam wtedy oglądać non stop. Wczoraj oglądałam produkcję Mikaela Salomona z bardziej dorosłym nastawieniem, beztroskie lata dziecięce mam już w końcu (i niestety) dawno za sobą. I wiecie co mnie najbardziej zaskoczyło? To, że film wywołał u mnie w zasadzie te same emocje, co wtedy, kiedy oglądałam go jako mała dziewczynka. http://ecx.images-amazon.com/ W sercu Afryki to takie zachodnie W pustyni i w puszczy - ja bynajmniej tak to nazywam. Mamy tutaj bowiem dwójkę dzieci, które wskutek różnych zbiegów okoliczności zostają same na Czarnym Lądzie. Jest także ich czarnoskóry przewodnik, wierny psi towarzysz i źli ludzie, którzy pragną śmierci głównych bohaterów, a to jeszcze nie wszystko, bo podobieństw jest jeszcze sporo. W sercu Afryki , mimo brutalnego początku, jest kinem typowo familijnym, doskonałym wyborem na seans na niedzielne popołudnie. Pros...

Listy do M. (2011)

No to w dzisiejszym poście znów mamy do czynienia z dziełem z gatunku romantycznych. Tym razem jest to rodzima i chyba dość dobrze wszystkim znana produkcja Listy do M.  Szczerze mówiąc było to moje pierwsze spotkanie z filmem Mitji Okorna, a mój stosunek do polskich produkcji nie należy do pozytywnych, także nie oczekiwałam po Listach do M.  zbyt wiele. I tu popełniłam błąd. www.filmweb.pl Moje zaskoczenie rosło z minuty na minutę seansu. Okazało się bowiem, że Listy do M.  nie są złym filmem. A takie, poczynione przeze mnie, odkrycia w stosunku do filmów made by Poland należą do rzadkości. W pewnym stopniu do sukcesu tej produkcji mogło się przyczynić jego podobieństwo do To właśnie miłość - filmu, który uwielbiam i mogę oglądać w nieskończoność (a nie ukrywajmy, Listy do M. są kopią prawie idealną wspomnianego filmu). Może w budowaniu pozytywnych odczuć w Listach do M.  przyczyniła się muzyka? Zadziwiająco dobra jak na to, co serwowane jest zazwyczaj w...

Prosto w serce (2007)

Ostatnio okazało się, że jestem typową kobietą. Wniosek takowy został wyciągnięty na podstawie kilku obserwacji: 1) Uwielbiam Hugh Granta 2) Uwielbiam filmy z Hugh Grantem 3) Uwielbiam oglądać komedie romantyczne (szczególnie te z Hugh Grantem) Do ostatniego punktu trochę ciężko było mi się przyznać, bowiem do tej pory zaciekle się przed nimi broniłam. Chociaż... Nie, po prostu mi się nie podobały. Uważałam je za mało ambitne, przewidywalne itd., itp. Jakież było zatem moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jedynymi filmami, które obejrzałam w minionym tygodniu, są komedie romantyczne. A wśród tychże komedii prosto w moje serce wstrzeliła się jedna z nich - o dziwo z Hugh Grantem w roli głównej, o niebanalnym tytule Prosto w serce . http://www.impawards.com Prosto w serce  to opowieść o dawnej gwieździe sceny muzycznej, która teraz przędzie mizernie, a w dodatku cierpi na chroniczny brak weny twórczej. Stworzenie piosenki dla młodej gwiazdeczki, która aktua...

Czas Na Miłość (2013)

Nieco zawiedziona nowym Hobbitem  postanowiłam sięgnąć po film z gatunku tych, po których nie oczekuje się zbyty wiele. Z racji tego, że jestem kobietą zdecydowałam się na komedię romantyczną. A wśród masy filmów z tej kategorii wybór padł na produkcję z (już) ubiegłego roku - Czas Na Miłość . Film wybrany został całkowicie przypadkowo, a okazało się, że była to jedna z lepszych produkcji tego gatunku. Film z lekką nutką sci-fi okazał się być na tyle dobry, że przekonał do obejrzenia także mojego M. http://www.aceshowbiz.com Co stoi według nas za sukcesem tego filmu? Mało znani aktorzy, którzy tutaj wypadają rewelacyjnie. Genialna w swej prostocie fabuła z lekkim elementem zaskoczenia w postaci wplecenia w całość akcentu sci-fi - jednak nie spodziewajcie się tutaj hord kosmitów wędrujących po ekranie i mających na celu zniszczenie ludzkości. Nie. Przygotujcie się na subtelne sci-fi. Rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, na czele której stoi Nick Cave ze swoim utworem "Into Your ...