Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Scarlett Johansson

Księga dżungli [2016]

Księgę dżungli  znam słabo. Pamiętam, że wiecznie myliła mi się ona z Tarzanem , i że czytałam kiedyś książkę z rysunkami z animacji Disney'a. Kojarzyło mi się jeszcze coś z panterami, tygrysami i wężami, które hipnotyzowały swoim wzrokiem. I chyba tyle. A więc niedużo. Nic więc dziwnego, że najnowsza produkcja Jona Favreau była mi totalnie obojętną. I pewnie nawet bym jej nie zobaczyła, gdyby nie pewien strasznie nudny wieczór i czas wolny, z którym nie było co zrobić. http://www.impawards.com/ Nowa ekranizacja Księgi dżungli  to przede wszystkim popis ludzi od efektów specjalnych. Bo przecież jedynym prawdziwym "elementem" w całym filmie - no, może poza niektórymi sceneriami, jest chłopiec grający Mowgliego. Cała reszta - od wilczych szczeniaków zaczynając, poprzez czarną jak noc panterę i sympatycznego, choć mega cwanego niedźwiedzia, a na straszącym niezbyt ładną facjatą tygrysie kończąc, to po prostu komputerowe twory. I choć przyznaję, że zostały wykonane wyją...

Avengers: Czas Ultrona [2015]

Czas Ultrona  był pozycją obowiązkową na liście filmów do zobaczenia na kinowym ekranie. Pomyśleć tylko, że jeszcze jakieś 2 lata temu do głowy by mi nie przyszło, aby po taką pozycję sięgnąć. W ogóle czy ja kiedyś wspominałam, że nie lubię filmów o superbohaterach? Naprawdę? Skreślcie to. Ja przecież kocham wszystkie filmy o superbohaterach! A przynajmniej od teraz. http://www.impawards.com/ Nowi Avengersi  bez zbędnego wstępu rzucają widza w filmową akcję, także na polu walki polegną wszyscy ci, którzy nie są zaznajomieni z wydarzeniami z wcześniejszych filmów ze stajni Marvela. W tym też miejscu chwała mojemu M. za to, że chciało mu się przekonywać mnie do przebrnięcia przez tą długą lekturę, jaką było obejrzenie filmów o poszczególnych komiksowych bohaterach, bo mimo iż pałam ogromną miłością do serii o Iron Manie, tak poległabym na placu boju z kretesem, gdybym nie zaznajomiła się chociażby z przygodami Kapitana Ameryki. No, ale wracając do Czasu Ultrona . Spotkał...

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz [2014]

Pierwsze podejście zakończyło się zaśnięciem po jakichś 30 minutach seansu. Drugie podobnie. W trakcie trzeciego podejścia udało mi się wytrzymać do połowy filmu, więc myślałam, że tym razem dam radę, ale niestety nie... Za czwartym razem stwierdziłam, że zacznę oglądać od momentu, który pamiętam jako ostatni - wytrwałam jakieś 10 minut, a potem znowu urwał mi się film. Dopiero piąta próba obejrzenia zakończyła się sukcesem, a to pewnie tylko dlatego, że zastosowałam tą samą technikę co przy podejściu numer cztery. Oj, długo, bardzo długo męczyłam drugą odsłonę przygód o Kapitanie Ameryce. Jedyną zaś motywacją był fakt, żeby zdążyć przed zarezerwowanym na najbliższy tydzień seansem Czasu Ultrona . Ale wiecie co? Warto było. http://www.impawards.com/ W Zimowym żołnierzu  kapitan Steve Rogers to już nie ten sam chłystek z Pierwszego starcia . Rogers wydoroślał, znalazł swoje jaja i nie tańczy już tak, jak mu zagrają. Pokazuje, że on też ma własne zdanie i potrafi tupnąć no...

The Avengers (2012)

A więc w końcu obejrzałam. Zajęło mi to sporo czasu - biorąc pod uwagę konieczność zapoznania się z wszystkimi bohaterami, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że warto było. Może nie tej całej drogi (często przez mękę), ale samego czekania. Bo film, w którym wszyscy superbohaterowie, których wcześniej poznałam łączą swoje siły we wspólnej walce z wrogiem, jest warty każdej minuty, poświęconej na jego obejrzenie. Czym są Avengersi pewnie wszyscy wiedzą - jak nie to króciutkie wytłumaczenie - są oni stworzoną przez Nicka Fury'ego drużyną powołaną do stawiania czoła wyzwaniom, którym nikt inny nie podoła. Kto wchodzi w jej skład? Sama śmietanka - mamy tam bowiem Kapitana Amerykę, Hulka, Thora, Czarną Wdowę, Sokole Oko i, mojego ulubieńca, Iron Mana. W zasadzie to z wszystkimi już się spotkaliśmy, dzięki obejrzanym filmom. Jedynym świeżakiem jest tutaj Sokole Oko, którego miałam przyjemność spotkać po raz pierwszy. W The Avengers nawet wróg jest znajomy, bo jest nim nie kto inny...