Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Adaptacja

Igrzyska śmierci [2012], W pierścieniu ognia [2013], Kosogłos cz. 1 i 2 [2014-2015]

Na pierwszych Igrzyskach  byłam w kinie. I na serio rozważałam czy przypadkiem nie wyjść w trakcie seansu. Nic mi się wtedy w nich nie podobało. A już najbardziej ta udziwniona charakteryzacja. Kiedy zatem pojawiały się kolejne odsłony, ja omijałam je szerokim łukiem. I dziwiłam się pełnym zachwytów recenzjom na temat tej serii. Przysięgłam sobie, że nigdy do tego filmu nie wrócę. No i oczywiście teraz wypadałoby rzucić tak bardzo znane powiedzonko "obiecanki-cacanki". Gdzieś w trakcie robienia kotletów mielonych na obiad, w radiu usłyszałam pewien utwór, który bardzo mnie zaintrygował. Wpadł mi do głowy do tego stopnia, że zaczęłam szukać, cóż to jest. No i znalazłam. "The Hanging Tree" Jamesa Newtona Howarda. Stamtąd już było blisko do Igrzysk śmierci , więc, po nitce do kłębka... Złamałam swoje postanowienie. Obejrzałam Igrzyska śmierci . A potem wchłonęłam jak gąbka pozostałe ich odsłony.

Księga dżungli [2016]

Księgę dżungli  znam słabo. Pamiętam, że wiecznie myliła mi się ona z Tarzanem , i że czytałam kiedyś książkę z rysunkami z animacji Disney'a. Kojarzyło mi się jeszcze coś z panterami, tygrysami i wężami, które hipnotyzowały swoim wzrokiem. I chyba tyle. A więc niedużo. Nic więc dziwnego, że najnowsza produkcja Jona Favreau była mi totalnie obojętną. I pewnie nawet bym jej nie zobaczyła, gdyby nie pewien strasznie nudny wieczór i czas wolny, z którym nie było co zrobić. http://www.impawards.com/ Nowa ekranizacja Księgi dżungli  to przede wszystkim popis ludzi od efektów specjalnych. Bo przecież jedynym prawdziwym "elementem" w całym filmie - no, może poza niektórymi sceneriami, jest chłopiec grający Mowgliego. Cała reszta - od wilczych szczeniaków zaczynając, poprzez czarną jak noc panterę i sympatycznego, choć mega cwanego niedźwiedzia, a na straszącym niezbyt ładną facjatą tygrysie kończąc, to po prostu komputerowe twory. I choć przyznaję, że zostały wykonane wyją...

Srebrny rumak [1993]

W wieku kilku lat należałam do największych miłośników wszystkich (no, może prawie wszystkich) przedstawicieli świata zwierząt i chłonęłam wszystko, co było z nimi związane. Wtedy też, wraz z moją fascynacją pojawiło się pierwsze poważne marzenie o zostaniu weterynarzem, które skądinąd w końcu legło w gruzach, gdy okazało się, że widok krwi i zrobienie ukochanemu pupilowi zastrzyku wcale nie przychodzą mi tak łatwo, jakbym chciała. Wtedy też pokochałam  Srebrnego rumaka . A że stara miłość ponoć nie rdzewieje, po znalezieniu tego filmu online, od razu zabrałam się za oglądanie. www.pinterest.com Historia Srebrnego rumaka  rozpoczyna się ogromną burzą, w trakcie której matka opowiada swojej córce o losach tajemniczego, dzikiego konia - Thowra, ucząc ją przy okazji zasad panujących w świecie natury, jej niezależności i szacunku dla przyrody. W międzyczasie poznajemy też drugą historię - historię konia z opowieści matki, w trakcie której córka przekona się o słuszności...

Charlie [2012]

Powinnam już dawno zapamiętać, że wybierając jakiś film do obejrzenia nie powinnam się sugerować jego opiniami na portalach filmowych. A jednak cały czas popełniam ten błąd. I oto jestem, znowu po seansie zbierającego same ochy i achy na filmowych forach i znowu zastanawiająca się, czy to ze mną jest coś nie tak, że nie podoba mi się tak wysoko oceniana produkcja czy to może wszyscy inni stracili nagle rozumy, uważając że dany obraz jest arcydziełem gatunku? http://www.impawards.com/ Dzisiaj rzecz tyczyć się będzie Charliego  - filmu na podstawie książki, której (jak zwykle zresztą) nie czytałam, filmu o zamkniętym w sobie chłopaku, który rozpoczyna naukę w liceum i tam zaprzyjaźnia się z grupką starszych od siebie uczniów. Opis fabuły może wskazywać na zwyczajny, ale tak naprawdę zwyczajny do bólu, film młodzieżowy o szkolnej pierdole. W czym zatem tkwi fenomen tego dzieła? Co jest powodem, dla którego co drugi komentarz na filmwebowym forum na temat Charliego  to rozpł...

Batman - Początek [2005], Mroczny Rycerz [2008], Mroczny Rycerz powstaje [2012]

Zacznijmy od tego, że ciężko mi się było przekonać do filmów o superbohaterach. Dodajmy potem, że udało mi się do nich przekonać dzięki produkcjom Marvela, chociaż słabość do Downey'a Jr też pewnie miała w tym swój udział. A jak już pochłonęłam bodajże wszystkie ekranizacje marvelowskich komiksów przyszedł czas, aby sięgnąć po coś z drugiej strony barykady czyli filmy z bohaterami wykreowanymi przez DC Comics. Tu natomiast chyba najlepiej zacząć od ich sztandarowego bohatera, czyli biegającego w czarnej pelerynie Batmana. http://www.impawards.com/ Owszem, moje pierwsze spotkanie z Nietoperzem miało miejsce jakieś wieki temu, kiedy jako kilkuletnia dziewczynka miałam wątpliwą przyjemność obejrzeć w telewizji jakąśtamwersję z jakimśtam aktorem (chyba był to wtedy Val Kilmer), a potem zobaczyć wersję z Arnoldem Schwarzeneggerem. Dużo tu mówić nie potrzeba - filmy mi się nie spodobały, świat także i Batman na baaaardzo długo powędrował na półkę rzeczy do zapomnienia. A potem przy...

MałyKsiążę [2015]

Mały Książę bardzo długo czekał w kolejce do obejrzenia. A potem w kolejce do napisania o nim kilka słów na poniższej stronie. Jak to czasami bywa - zawsze coś stało na przeszkodzie i o wiele łatwiej przychodziło wyskrobanie opinii na temat innych filmów niż akurat o Małym Księciu . W końcu, po jakichś czterech miesiącach nadszedł ten dzień. Jest chwila czasu i jest chęć do pisania, także działamy. http://www.impawards.com/ Mały Książę  zachwycił już w momencie zobaczenia trailera. Przepiękna animacja, bogactwo kolorów, wzruszająca muzyka. Do tego niesamowita historia, na podstawie której zrealizowano animację. Od razu dało się wyczuć, że ten film chwyci za serce i że nie będzie to kolejna rozrywkowa zapchajdziura, tylko produkcja z klasą, nad którą trzeba trochę pomyśleć. Oczekiwania były zatem duże. Ba! Bardzo duże. Wycieczka na seans obowiązkowa. Nadszedł w końcu TEN dzień. Zasiedliśmy z M. w kinie i podekscytowani odliczaliśmy ostatnie minuty do seansu. No i w końcu się...

Najdłuższa podróż [2015]

Ach te romansidła. Albo raczej ach te hormony, które sprawiają, że jedyne, na co ma się ochotę, to ckliwe filmidła do szybkiego zapomnienia. Najdłuższa podróż  bez wątpienia do takich dzieł należy. Lekka, pełna pięknych bohaterów, wyjątkowo ładnie pokolorowana i całkiem zgrabna historyjka, jednak w gąszczu filmów romantycznych na dłuższą metę nie wytrzyma starcia z produkcjami z nazwiskiem chociażby Hugh Granta w obsadzie. Co nie zmienia faktu, że Najdłuższą podróż  ogląda się wyjątkowo przyjemnie. Oczywiście jak zwykle odnoszę się tylko do filmu, gdyż książki nie czytałam (i raczej nie przeczytam). http://www.impawards.com/ W Najdłuższej podróży  mamy w zasadzie dwie historie miłosne - pierwszą, główną czyli romans Sophii i Luke'a oraz tę drugą, będącą spoiwem dla pierwszej - rozgrywającą się kilkadziesiąt lat wcześniej historię Ruth i Iry, którą poznajemy dzięki wspomnieniom będącego już w podeszłym wieku Iry. Jak przystało na prawdziwy romans, a już na pewno na r...

Absolutnie prawdziwa miłość [2011]

Dzisiaj znów o miłości, ale jednak trochę innej niż ostatnimi czasy. Dzisiaj będzie o miłości nieco przez starszych bagatelizowanej (no bo przecież nie da się zakochać na poważnie w wieku 10 lat), a przez tych młodszych traktowanej jako najpoważniejsza rzecz na świecie. Dzisiaj będzie o miłości, w której najwyższym stopniem wtajemniczenia jest szybki buziak i łażenie za rękę. O miłości ukazanej w norweskim filmie Absolutnie prawdziwa miłość  aka Jorgen + Anne = sant . http://montages.no/ Sięgając po familijną produkcję rodem z surowej Skandynawii popełniłam błąd, spodziewając się po niej czegoś na kształt obrazów Disney'a - lekkostrawnej sielanki w soczystych kolorach, w której czarne jest czarne, a białe jest białe. Ale nie! Co to, to nie! Metryka surowej Skandynawii zobowiązuje i, zamiast ciepłej, familijnej kluchy, dostałam dziecięcy dramat z miłością w roli głównej. Jakże to miła odmiana od tych wszystkich "słitaśnych" produkcji. W Absolutnie prawdziwej miłośc...

Zostań, jeśli kochasz [2014]

Znowu powoli budzi się we mnie dusza kobiety. Trochę zmian w hormonach i proszę, gust filmowy znów całkowicie odmieniony. Teraz znów nałogowo pochłaniam wszystkie kom-romy i wylewam hektolitry łez na najbanalniejszych scenach. Oczywiście, jeśli tylko znajdę chwilę na obejrzenie jakiegoś filmu, bo na razie to tylko spanie mi w głowie. Cóż, pewnie od tej pory zrobi się tu trochę monotematycznie, aczkolwiek mam nadzieję, że pojawią się też u mnie zachcianki w postaci innych gatunków filmowych. Winowajcę takowego stanu rzeczy znam i wcale na niego nie narzekam :) Od czego zatem zaczynamy? Zaczynamy od melodramatu  Zostań, jeśli kochasz . http://www.impawards.com/ Zostań, jeśli kochasz  przypomina mi nieco, swoją drogą uwielbiany przeze mnie obraz  Cudowne dziecko . W obu tych filmach mamy wspólny mianownik w postaci związku dziewczyny - wiolonczelistki i chłopaka - rockmana. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Historia z Zostań, jeśli kochasz  to opowieść o Mii ...

Z dala od zgiełku [2015]

Znów zebrało mi się na romansidła. Tym razem wybór padł na tegoroczny Z dala od zgiełku , który jednak bardziej niż romansidło można zaklasyfikować jako dramat. Niestety, jako że mój M. już po samym zobaczeniu zwiastuna do Z dala od zgiełku , stwierdził, że takiego badziewia to on oglądać nie będzie, na placu boju zostałam sama. A świeżo po seansie mogę też stwierdzić, że jest coś, dla czego film Thomasa Vinterberga warto obejrzeć. Uwaga na spoilery. http://www.impawards.com/ Z dala od zgiełku  to adaptacja nieznanej mi powieści nieznanego mi autora Thomasa Hardy'ego - zresztą akurat to nazwisko aktualnie bardziej kojarzy mi się z pewnym aktorem niż pisarzem. Opowiada ona historię Bathsheby Everdene, młodej i bardzo niezależnej kobiety, która w spadku po wuju otrzymuje farmę. Wkrótce też będziemy świadkami miłosnego czworokąta, jaki zawiąże się pomiędzy Bathshebą, a trzema panami - skromnym pasterzem Gabrielem Oakiem, któremu jako pierwszemu dane jest poznać się na trudn...

Dzika droga [2014]

Dzika droga  czekała na mnie dość długo. Jak to z wieloma filmami, które chcę zobaczyć, bywa zaległa gdzieś na półce i czekała. Aż o niej zapomniałam. Nie pamiętałabym o niej jeszcze pewnie długi czas, gdyby nie przypadkowe wolne w tygodniu i kupa wolnego czasu, na którego zagospodarowanie nie miałam absolutnie żadnego pomysłu. Zaczęło się zatem grzebanie w filmotece i tak oto do odtwarzacza DVD powędrowała mocno zakurzona Dzika droga . I utonęłam. http://www.impawards.com/ Utonęłam w chwili jakże pięknego zrywania sobie paznokcia. Utonęłam, kiedy z głośników zaczęło się sączyć tak charakterystyczne intro do El Condor Pasa . Utonęłam, gdy na ekranie pojawiło się motto Dla wszystkich tych, dla których wędrówka jest czymś więcej niż pokonywaniem odległości.  Dokładnie wtedy wiedziałam, że Dzika droga  to film dla mnie. Bo jak nie dać się porwać opowieści o dziewczynie, która stoczyła się na samo dno i podejmując się próby przejścia szlaku PCT (Pacific Crest Trail) chc...

Wyznania [2010]

Przyznam, że jedyne, co zachęciło mnie do obejrzenia Wyznań  to wyjątkowo pozytywne recenzje na portalach filmowych. Im więcej dobrego czytałam o filmie Tetsuyi Nakahimy, tym więcej od niego oczekiwałam. W żaden jednak sposób nie byłam przygotowana na to, co zobaczyłam. http://static.cinemagia.ro/ Wyznania  mają formę swego rodzaju pamiętnika. Film jest bowiem podzielony na różnej długości rozdziały, w których poznajemy widziane z perspektywy poszczególnych osób wersje tego samego wydarzenia - śmierci kilkuletniej córeczki miejscowej nauczycielki. W pewnym momencie takie powtarzanie tych samych wydarzeń może się znudzić, jednak Wyznania  są tak skonstruowane, że ani na moment nie powinna nam przyjść do głowy nawet myśl o tym, aby się w trakcie zeznań nudzić. Japończycy mają smykałkę do robienia rzeczy, na które nikt normalny nigdzie indziej by nie wpadł. Są już tak jakoś genetycznie zaprogramowani, że największe dziwadła filmowe, jakie kiedykolwiek widziałam, poch...

The Walking Dead - Żywe trupy sezon I-V [2010-2015]

Kolejnym serialem, o ile dobrze pamiętam to chyba trzecim, jaki dostąpi wątpliwego zaszczytu bycia przedmiotem rozprawy w poniższym poście, jest seria The Walking Dead , czyli w polskim tłumaczeniu (które jak zwykle mi nie podchodzi) Żywe trupy . Po tą pozycję sięgnęłam zachęcona licznymi pozytywnymi opiniami oraz za wręcz namolnymi namowami znajomej, która w serialu o zombiakach jest wprost zakochana. Oglądać zaczęłam z M. Do, jak do tej pory, ostatniego sezonu, dotrwałam jedynie ja. A i to przyszło mi z bólem. Uwaga! Bez spoilerów się nie obejdzie! http://www.impawards.com/ Nie czytałam i nie zamierzam czytać komiksu, na podstawie którego został stworzony serial, więc nie będę oceniała zgodności z oryginałem, aczkolwiek słyszałam, że z tą jest bardzo mizernie. Subiektywnej ocenie poddaję jedynie wytwór pana Franka Darabonta. Cóż zatem tutaj mamy? Zaczyna się bardzo zachęcająco. Ba, zaczyna się bardzo znajomo! Pierwsze minuty pierwszego odcinka Walking Dead'a to przecież wyp...

Niezgodna (2014)

Kolejna adaptacja powieści dla młodzieży. Kolejna historia o społeczeństwie pseudo-idealnym, podzielonym na kasty, w którym każdy ma przypisane miejsce. Kolejna historia, w której znajduje się ktoś, kto jednak nie wpisuje się w ten cały schemat. Kolejna heroina. Oto nadchodzi Niezgodna . http://www.impawards.com/ Niezgodna  jest zabawnym filmem, chociaż z komedią jako gatunkiem nie ma absolutnie żadnego związku. Produkcja Neila Burgera śmieszy z całkiem innego powodu. Dlaczego? Bo chyba podczas seansu dostałam nagle jakichś super zdolności i potrafiłam przewidywać przyszłość. Hmm, mało to prawdopodobne. Bardziej skłaniałabym się ku tezie, że po prostu film jest do bólu przewidywalny. W zasadzie to wiemy, co się wydarzy jakieś 5 minut wcześniej. A to bardzo denerwuje i sprawia, że widz nie czerpie z oglądanego filmu żadnych przyjemności. Mogę trochę zaspoilerować w tym momencie, także zamknąć oczy ci, którzy nie widzieli, a chcą zobaczyć Niezgodną . W którym momencie zgadliści...

Snajper (2014)

Oscarowych nominacji ciąg dalszy. W dzisiejszym odcinku film totalnie nie z mojej beczki czyli Snajper . Najnowsze dzieło Clinta Eastwooda opowiada opartą na faktach historię najlepszego snajpera w historii amerykańskiej Navy SEALs - temat totalnie nie w moim guście. I chociaż zdarzały się tytuły, które podobały mi się nawet mimo tego, że traktowały o tematyce wojskowej, tak Snajper  pozostawia po sobie ogromną pustkę. I zdziwienie, że taki obraz może dostać najważniejszą nominację. http://www.impawards.com/ Jakiś czas temu, kiedy Polakom się nie wiodło, kiedy wszystkie przejawy patriotyzmu były tępione i skazane na porażkę, kiedy nawet nie funkcjonowaliśmy jako państwo, był sobie niejaki Henryk Sienkiewicz. Pan Sienkiewicz dał się zapamiętać jako człowiek, który w tych ciężkich czasach stworzył coś, co, jak sam zresztą powiedział powstało "ku pokrzepieniu serc". Napisał Trylogię  - powieści historyczne, które miały za zadanie przypomnieć Polakom o ich chlubnej historii...

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii (2014)

Kiedy w zasadzie nikomu nie znany reżyser o nazwisku Jackson, oznajmił wszem i wobec, że przeniesie na ekran stworzony przez Tolkiena świat, niewiele osób sądziło, że mu się to uda. Nie po raz pierwszy przecież ktoś miał się zamiar zmierzyć z fantastycznym światem oksfordzkiego profesora. Do tej pory wszystkie te próby były totalną klapą. Nikt nie potrafił skutecznie oddać ducha książkowego Śródziemia. Czemu taki Jackson miałby być inny? Kiedy jednak na ekranach kin pojawił się pierwszy Władca Pierścieni , wszyscy jednogłośnie uznali, że to jet TO. To jest Śródziemie! A wraz z pojawianiem się kolejnych filmów z hobbitami w roli głównej, rosły i oczekiwania wobec samego reżysera. Hobbit: Bitwa Pięciu Armii , reklamowany jako "ostatni rozdział", miał nieszczęście być ostatnim z serii i po raz ostatni przenieść nas do magicznego świata elfów i hobbitów. To sprawiło, że właśnie od tego filmu oczekiwano najwięcej. http://www.impawards.com/ Jak wiadomo, największym oczekiwani...

Więzień labiryntu (2014)

Był Intruz . Był Dawca pamięci . Był Zmierzch . Był w końcu  Harry Potter i... . A jeszcze wcześniej był Władca pierścieni . Teraz przyszedł czas na Więźnia labiryntu .  Więzień labiryntu  to kolejna adaptacja kolejnej powieści dla młodzieży. Oczywiście tak jak w przypadku Dawcy pamięci  czy Igrzysk śmierci  nie czytałam i absolutnie nie mam zamiaru czytać dzieła Jamesa Dashnera. Chociaż... może... kiedyś... Eeee, raczej nie. Zadowolę się filmową adaptacją. http://www.impawards.com/ Akcja Więźnia labiryntu , tak jak w poprzednich odsłonach adaptacji młodzieżowych powieści, dzieje się w przyszłości. To już norma. Bohaterem jest kilkunastoletni Thomas, który pewnego dnia pojawia się w otoczonej tajemniczym murem wiosce. Wiosce, którą (do czasu) zamieszkują sami nastoletni (nie mogło być wszak inaczej) chłopcy. Thomas nic nie pamięta, jest w stanie przypomnieć sobie jedynie swoje imię. Dla jego nowych kolegów nie jest to jednak nic nowego - wszyscy cierp...

Wojownicze żółwie ninja (2014)

Dziś tak specjalnie, sylwestrowo. A bynajmniej dla mnie. Bo, jakby nie patrzeć, to właśnie w pewnego Sylwestra po raz pierwszy zobaczyłam filmowe, zmutowane żółwie :) Nigdy nie byłam fanką żółwi ninja. Pierwszy i zarazem ostatni raz miałam z nimi styczność w któregoś sylwestra wieki temu, kiedy mój wiek nie był jeszcze zapisywany liczbą dwucyfrową. Z tamtego spotkania wyniosłam niewiele. W zasadzie to można było uznać to spotkanie za totalne nieporozumienie, bo żółwie w ogóle mnie do siebie nie przekonały i bardziej budziły odrazę niż sympatię. Do dzisiaj jedyne co o żółwiach ninja wiedziałam, to że były one cztery i że nosiły one imiona słynnych włoskich artystów, których de facto  i tak nie byłam w stanie sobie przypomnieć (był Leonardo, Michaelangelo, Rafael i? - nigdy nie pamiętałam ostatniego). Okazało się jednak, że mój M. bardzo żółwie lubi i kiedy dowiedział się, że w tym roku do kin wchodzi ich nowa odsłona, wiedziałam, że jednak poznam wszystkie imiona wojowniczych gadó...

Bella i Sebastian (2013)

Bella i Sebastian  to film, który obejrzałam dla przepięknego pirenejskiego psa górskiego, pojawiającego się na plakacie. No i generalnie lubię produkcje traktujące o więzi człowiek-pies (tudzież inne zwierzę). Zanim zaczęłam pisać te kilka słów zerknęłam na dorobek filmowy reżysera Belli i Sebastiana - Nicolasa Vaniera. Okazało się, że chociaż jego filmografia nie jest bogata (liczy zaledwie trzy pozycje wg danych z portalu filmweb), to królują w niej bezsprzecznie produkcje traktujące właśnie o relacjach człowieka ze zwierzęciem. Można zatem się już tylko domyślać, że Bella i Sebastian  bardziej niż dla zysku, powstała na drodze realizacji przez Vaniera swoich pasji. A czy ową pasję widać w Belli i Sebastianie ? http://www.impawards.com/ Pierwsze, na co zwraca się uwagę podczas seansu, to zdjęcia. Przepiękne krajobrazy majestatycznych Alp robią niesamowite wrażenie i momentami można stwierdzić, że to właśnie one, a nie jakiś tam pies czy aktor, grają pierwszą rolę w fi...

Kraina traw (2005)

Do obejrzenia tego filmu zachęciła mnie jego wysoka ocena na filmwebie. I, jak to często z filmwebem bywa, film, który miał w 100% trafić w mój gust, okazał się być totalnym niewypałem. Kraina traw  okazała się być bowiem filmem z gatunku tych, z których albo już wyrosłam (ku tej opcji skłaniam się bardziej), albo nigdy nie był mi przeznaczony. http://www.impawards.com/ Kraina traw  jest opowieścią o kilkunastoletniej Jelizie-Rose, która próbuje sobie poradzić w świecie po tym, jak jej matka (a potem ojciec) przedawkowała narkotyki, pozostawiając dziewczynkę samą sobie. Stara, zaniedbana posiadłość znajdująca się pośrodku niczego staje się jej nowym domem, a w coraz to dziwniejszych nieznajomych odnajduje nowych przyjaciół. Może i sam opis filmu brzmi zachęcająco, jednak w rzeczywistości już tak różowo nie jest. Moja wyobraźnia nie była w stanie przyjąć ogromu patologii wylewającej się z filmu hektolitrami i w pewnym momencie kompletnie się zamknęła po to, aby bez więk...