Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Akcja

Igrzyska śmierci [2012], W pierścieniu ognia [2013], Kosogłos cz. 1 i 2 [2014-2015]

Na pierwszych Igrzyskach  byłam w kinie. I na serio rozważałam czy przypadkiem nie wyjść w trakcie seansu. Nic mi się wtedy w nich nie podobało. A już najbardziej ta udziwniona charakteryzacja. Kiedy zatem pojawiały się kolejne odsłony, ja omijałam je szerokim łukiem. I dziwiłam się pełnym zachwytów recenzjom na temat tej serii. Przysięgłam sobie, że nigdy do tego filmu nie wrócę. No i oczywiście teraz wypadałoby rzucić tak bardzo znane powiedzonko "obiecanki-cacanki". Gdzieś w trakcie robienia kotletów mielonych na obiad, w radiu usłyszałam pewien utwór, który bardzo mnie zaintrygował. Wpadł mi do głowy do tego stopnia, że zaczęłam szukać, cóż to jest. No i znalazłam. "The Hanging Tree" Jamesa Newtona Howarda. Stamtąd już było blisko do Igrzysk śmierci , więc, po nitce do kłębka... Złamałam swoje postanowienie. Obejrzałam Igrzyska śmierci . A potem wchłonęłam jak gąbka pozostałe ich odsłony.

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. - Agenci T.A.R.C.Z.Y. sezon I-III [2013-]

Nie da się ukryć, że z zagorzałej przeciwniczki wszystkiego, co superbohaterskie, stałam się wielką fanką uniwersum. A przynajmniej tego sygnowanego logo Marvela. Kiedy zatem światło dzienne ujrzała kolejna produkcja traktująca o uniwersum Marvela, wiedziałam, że nie przejdę obok niej obojętnie. http://www.impawards.com/tv/posters/agents_of_shield_ver14.jpg I owszem, nie przeszłam obok Agentów T.A.R.C.Z.Y.  obojętnie, jednak muszę przyznać, że zdobycie mojej sympatii przyszło serialowi wyjątkowo ciężko. Można wręcz powiedzieć, że swego rodzaju cudem jest fakt, że udało mi się obejrzeć film wszystkie odcinki każdego z trzech, powstałych do tej pory sezonów serialu. Jakby nie patrzeć, Agenci T.A.R.C.Z.Y.  od samego początku nie porywają. Brakuje im tej charakterystycznej marvelowskiej iskry, którą ma w sobie każdy film z tego uniwersum. W serialu nie wciąga ani fabuła, która sprawia wrażenie pisanej na szybko albo tworzonej przez ucznia podstawówki. Denerwują bohaterowi...

Wielka Szóstka [2014]

Wielka Szóstka  to produkcja, która bardzo długo czekała na to, aby w końcu ją obejrzeć. Zakupiona w zasadzie zaraz po tym, jak pojawiła się na sklepowych półkach, do tej pory jedynie zbierała coraz to większą warstwę kurzu. Warstwę tym większą, że im bliżej do pojawienia się w naszej rodzinie nowego członka, tym mniej czasu ma się na oglądanie czegokolwiek innego, poza katalogami wózków dziecięcych czy innych fotelików samochodowych. Ale wracając do Wielkiej Szóstki . http://www.impawards.com/ Animacja potencjał miała. Wszystkie trailery zapowiadały przednią zabawę. Niestety kluczowymi słowami są tu chyba "miała potencjał", bo z masy świetnych składników wyszedł raczej średniawy produkt. Niby bajkę ogląda się świetnie, bo jest akcja. Niby ogląda się świetnie, bo patrząc na grafikę jedyne, co można powiedzieć to "WOW". Niby ogląda się świetnie, bo takiej historii jeszcze nie było, ale... No właśnie. Za tym wszystkim idzie jedno wielkie ale. Oglądając Wielką Sz...

Człowiek ze stali [2013]

Po bardzo udanej przygodzie z Batmanem stwierdziłam, że może czas sięgnąć po inną superbohaterską produkcję z logo DC Comics. Oczywiście z racji tego, że moja znajomość bohaterów z komiksów DC kończy się na dwóch (z czego jeden to właśnie Batman), wybór filmu wcale nie był ciężki. Wiadomo było, że będzie to Superman. A dokładniej, Superman z 2013 r., znany też jako Człowiek ze stali. http://www.impawards.com/ Od zawsze miałam problem z superbohaterami. Raziły mnie ich superbohaterskie moce. Przeszło mi (ale tylko trochę), gdy zaznajomiłam się z Iron Manem. Przeszło mi jeszcze bardziej, kiedy poznałam  mocno uczłowieczonego Batmana. Ale co do postaci Supermana, targały mną wielkie wątpliwości. No bo jak realny może być gościu z laserem w oczach, który bez problemu lata sobie po ziemskim nieboskłonie, jest w stanie podnieść tyle, co Hulk (o ile nie więcej), a w dodatku ubiera się w obcisły strój z majtkami na wierzchu? Helloł? Jak dla mnie mało w tym realizmu. No ale przyszedł ...

Batman - Początek [2005], Mroczny Rycerz [2008], Mroczny Rycerz powstaje [2012]

Zacznijmy od tego, że ciężko mi się było przekonać do filmów o superbohaterach. Dodajmy potem, że udało mi się do nich przekonać dzięki produkcjom Marvela, chociaż słabość do Downey'a Jr też pewnie miała w tym swój udział. A jak już pochłonęłam bodajże wszystkie ekranizacje marvelowskich komiksów przyszedł czas, aby sięgnąć po coś z drugiej strony barykady czyli filmy z bohaterami wykreowanymi przez DC Comics. Tu natomiast chyba najlepiej zacząć od ich sztandarowego bohatera, czyli biegającego w czarnej pelerynie Batmana. http://www.impawards.com/ Owszem, moje pierwsze spotkanie z Nietoperzem miało miejsce jakieś wieki temu, kiedy jako kilkuletnia dziewczynka miałam wątpliwą przyjemność obejrzeć w telewizji jakąśtamwersję z jakimśtam aktorem (chyba był to wtedy Val Kilmer), a potem zobaczyć wersję z Arnoldem Schwarzeneggerem. Dużo tu mówić nie potrzeba - filmy mi się nie spodobały, świat także i Batman na baaaardzo długo powędrował na półkę rzeczy do zapomnienia. A potem przy...

Avengers: Czas Ultrona [2015]

Czas Ultrona  był pozycją obowiązkową na liście filmów do zobaczenia na kinowym ekranie. Pomyśleć tylko, że jeszcze jakieś 2 lata temu do głowy by mi nie przyszło, aby po taką pozycję sięgnąć. W ogóle czy ja kiedyś wspominałam, że nie lubię filmów o superbohaterach? Naprawdę? Skreślcie to. Ja przecież kocham wszystkie filmy o superbohaterach! A przynajmniej od teraz. http://www.impawards.com/ Nowi Avengersi  bez zbędnego wstępu rzucają widza w filmową akcję, także na polu walki polegną wszyscy ci, którzy nie są zaznajomieni z wydarzeniami z wcześniejszych filmów ze stajni Marvela. W tym też miejscu chwała mojemu M. za to, że chciało mu się przekonywać mnie do przebrnięcia przez tą długą lekturę, jaką było obejrzenie filmów o poszczególnych komiksowych bohaterach, bo mimo iż pałam ogromną miłością do serii o Iron Manie, tak poległabym na placu boju z kretesem, gdybym nie zaznajomiła się chociażby z przygodami Kapitana Ameryki. No, ale wracając do Czasu Ultrona . Spotkał...

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz [2014]

Pierwsze podejście zakończyło się zaśnięciem po jakichś 30 minutach seansu. Drugie podobnie. W trakcie trzeciego podejścia udało mi się wytrzymać do połowy filmu, więc myślałam, że tym razem dam radę, ale niestety nie... Za czwartym razem stwierdziłam, że zacznę oglądać od momentu, który pamiętam jako ostatni - wytrwałam jakieś 10 minut, a potem znowu urwał mi się film. Dopiero piąta próba obejrzenia zakończyła się sukcesem, a to pewnie tylko dlatego, że zastosowałam tą samą technikę co przy podejściu numer cztery. Oj, długo, bardzo długo męczyłam drugą odsłonę przygód o Kapitanie Ameryce. Jedyną zaś motywacją był fakt, żeby zdążyć przed zarezerwowanym na najbliższy tydzień seansem Czasu Ultrona . Ale wiecie co? Warto było. http://www.impawards.com/ W Zimowym żołnierzu  kapitan Steve Rogers to już nie ten sam chłystek z Pierwszego starcia . Rogers wydoroślał, znalazł swoje jaja i nie tańczy już tak, jak mu zagrają. Pokazuje, że on też ma własne zdanie i potrafi tupnąć no...

Niezgodna (2014)

Kolejna adaptacja powieści dla młodzieży. Kolejna historia o społeczeństwie pseudo-idealnym, podzielonym na kasty, w którym każdy ma przypisane miejsce. Kolejna historia, w której znajduje się ktoś, kto jednak nie wpisuje się w ten cały schemat. Kolejna heroina. Oto nadchodzi Niezgodna . http://www.impawards.com/ Niezgodna  jest zabawnym filmem, chociaż z komedią jako gatunkiem nie ma absolutnie żadnego związku. Produkcja Neila Burgera śmieszy z całkiem innego powodu. Dlaczego? Bo chyba podczas seansu dostałam nagle jakichś super zdolności i potrafiłam przewidywać przyszłość. Hmm, mało to prawdopodobne. Bardziej skłaniałabym się ku tezie, że po prostu film jest do bólu przewidywalny. W zasadzie to wiemy, co się wydarzy jakieś 5 minut wcześniej. A to bardzo denerwuje i sprawia, że widz nie czerpie z oglądanego filmu żadnych przyjemności. Mogę trochę zaspoilerować w tym momencie, także zamknąć oczy ci, którzy nie widzieli, a chcą zobaczyć Niezgodną . W którym momencie zgadliści...

Snajper (2014)

Oscarowych nominacji ciąg dalszy. W dzisiejszym odcinku film totalnie nie z mojej beczki czyli Snajper . Najnowsze dzieło Clinta Eastwooda opowiada opartą na faktach historię najlepszego snajpera w historii amerykańskiej Navy SEALs - temat totalnie nie w moim guście. I chociaż zdarzały się tytuły, które podobały mi się nawet mimo tego, że traktowały o tematyce wojskowej, tak Snajper  pozostawia po sobie ogromną pustkę. I zdziwienie, że taki obraz może dostać najważniejszą nominację. http://www.impawards.com/ Jakiś czas temu, kiedy Polakom się nie wiodło, kiedy wszystkie przejawy patriotyzmu były tępione i skazane na porażkę, kiedy nawet nie funkcjonowaliśmy jako państwo, był sobie niejaki Henryk Sienkiewicz. Pan Sienkiewicz dał się zapamiętać jako człowiek, który w tych ciężkich czasach stworzył coś, co, jak sam zresztą powiedział powstało "ku pokrzepieniu serc". Napisał Trylogię  - powieści historyczne, które miały za zadanie przypomnieć Polakom o ich chlubnej historii...

Strażnicy Galaktyki (2014)

Kiedy pierwszy raz słyszy się nazwę Strażnicy Galaktyki  i słyszy powiązanie ich z Marvelem, na czole pojawia się jeden wielki mars zdziwienia. Że niby kto? Marvel ma w swoim repertuarze coś takiego? No dobrze, przyjmijmy, że faktycznie coś takiego ma. Tylko dlaczego robić z tego film? Po co komuś film o nikomu nieznanych bohaterach? A może raczej antybohaterach? Bo przecież bohaterami bandę Petera Quilla ciężko jest nazwać (a bynajmniej na początku). Po co to wszystko, kiedy ma się do dopracowania chociażby najnowszych Avengersów ? Spieszę z odpowiedziami. http://www.impawards.com/ Wszystkie pytania - po co, na co, dlaczego, a może lepiej byłoby... znikają po obejrzeniu filmu. Okazuje się bowiem, że da się zrobić świetny kosmiczny obraz, który bez żadnego ale kupię nawet i ja (o moich uprzedzeniach do kosmicznych produkcji już pewnie wiecie). Ba! Przy Strażnikach Galaktyki  bledną wszystkie upolitycznione Gwiezdne Wojny , których fenomenu do tej pory nie jestem w stanie...

Więzień labiryntu (2014)

Był Intruz . Był Dawca pamięci . Był Zmierzch . Był w końcu  Harry Potter i... . A jeszcze wcześniej był Władca pierścieni . Teraz przyszedł czas na Więźnia labiryntu .  Więzień labiryntu  to kolejna adaptacja kolejnej powieści dla młodzieży. Oczywiście tak jak w przypadku Dawcy pamięci  czy Igrzysk śmierci  nie czytałam i absolutnie nie mam zamiaru czytać dzieła Jamesa Dashnera. Chociaż... może... kiedyś... Eeee, raczej nie. Zadowolę się filmową adaptacją. http://www.impawards.com/ Akcja Więźnia labiryntu , tak jak w poprzednich odsłonach adaptacji młodzieżowych powieści, dzieje się w przyszłości. To już norma. Bohaterem jest kilkunastoletni Thomas, który pewnego dnia pojawia się w otoczonej tajemniczym murem wiosce. Wiosce, którą (do czasu) zamieszkują sami nastoletni (nie mogło być wszak inaczej) chłopcy. Thomas nic nie pamięta, jest w stanie przypomnieć sobie jedynie swoje imię. Dla jego nowych kolegów nie jest to jednak nic nowego - wszyscy cierp...

Wojownicze żółwie ninja (2014)

Dziś tak specjalnie, sylwestrowo. A bynajmniej dla mnie. Bo, jakby nie patrzeć, to właśnie w pewnego Sylwestra po raz pierwszy zobaczyłam filmowe, zmutowane żółwie :) Nigdy nie byłam fanką żółwi ninja. Pierwszy i zarazem ostatni raz miałam z nimi styczność w któregoś sylwestra wieki temu, kiedy mój wiek nie był jeszcze zapisywany liczbą dwucyfrową. Z tamtego spotkania wyniosłam niewiele. W zasadzie to można było uznać to spotkanie za totalne nieporozumienie, bo żółwie w ogóle mnie do siebie nie przekonały i bardziej budziły odrazę niż sympatię. Do dzisiaj jedyne co o żółwiach ninja wiedziałam, to że były one cztery i że nosiły one imiona słynnych włoskich artystów, których de facto  i tak nie byłam w stanie sobie przypomnieć (był Leonardo, Michaelangelo, Rafael i? - nigdy nie pamiętałam ostatniego). Okazało się jednak, że mój M. bardzo żółwie lubi i kiedy dowiedział się, że w tym roku do kin wchodzi ich nowa odsłona, wiedziałam, że jednak poznam wszystkie imiona wojowniczych gadó...

Gamgi (2013)

Kto przypuszczał, że włączając film Gamgi  będę miała okazję zobaczyć zaskakująco dobry obraz z Korei? Kto w ogóle przypuszczał, że w Korei robi się filmy? Ja na pewno nie :) A tu taka niespodzianka.  Gamgi  to dobra próba pokazania, co może się wydarzyć w przypadku wybuchu pandemii jakiejś choroby. Jak wiemy z wcale nie tak dawnych wydarzeń, temat nie jest wyssany z palca. Mieliśmy przecież okazję trząść portkami, kiedy mówiono o ptasiej, a potem świńskiej grypie. Niedawno z kolei stracha przysporzył nam wirus eboli... Temat zatem jak najbardziej aktualny i aż się prosi o obejrzenie. http://divxplanet.com/ Sung-su Kim prowadzi film rewelacyjnie, bez żadnych problemów łącząc komedię - swoją drogą typową dla kina wschodniego, z kinem akcji i katastroficznym. Tam gdzie trzeba potrafi dodać szczyptę romantyzmu i sentymentalizmu, a gdzie indziej sięgnie po patos. Po prostu wie, co robi, a co najważniejsze to, że robi to dobrze. Mamy zatem doskonale skonstruowany film, k...

Transformers: wiek zagłady (2014)

Nowa odsłona Transformersów  w kinach gości już od jakiegoś czasu. Że w końcu wybiorę się na ten film do kina wiedziałam od momentu zobaczenia jednego z trailerów. Ogromne ilości metalu, szybkie, nowoczesne samochody i bitwy nie wydają się być zachęcającym tematem do oglądania dla pań. Ja universum Transformersów nie znam od deski do deski. Wiem, że kiedyś, za czasów mojej podstawówki, była "transformerowa" kreskówka. Orientuję się, że jest tam niejaki Optimus Prime - wielka ciężarówka, oraz Bumblebee - stylowe Camaro. Mimo tego wszystkie filmowe Transformersy  (oprócz części trzeciej, na której zasnęłam w trakcie seansu) pochłonęłam błyskawicznie. Dodam jeszcze, że wrażenie po poszczególnych seansach odniosłam pozytywne, także obejrzenie Wieku zagłady  było obowiązkowe. http://www.hollywoodreporter.com/ W Wieku zagłady  żegnamy się z bohaterem poprzednich części Samem Witwicky'm. Jego miejsce zastępuje niejaki Cade Yeager - w tej roli Mark Wahlberg. Towarzyszy...

Pacific Rim (2013)

Po ostatniej, nieudanej próbie obejrzenia filmu z gatunku bardziej ambitnych, sięgnęliśmy z M. po kino nieco niższych lotów. A dokładniej po kino pełne efektów specjalnych, prostej fabuły, pięknych głównych bohaterów i szybko rozwijającej się akcji. Do zaspokojenia naszych niskich lotów pragnień wybraliśmy Pacific Rim . Oczywiście wybór nie był tutaj tak zupełnie przypadkowy, jako że oboje z M. darzymy sympatią produkcje traktujące o wielkich (i mniejszych) robotach (trochę to z jednej strony dziwne, gdyż z reguły filmów sci-fi nie znoszę, niemniej produkcje z robotami lubię). Transformers , Giganci ze stali , Ja, Robot , A.I. Sztuczna inteligencja  czy chociażby sympatyczna animacja Roboty . Wszystkie te obrazy przypadły nam do gustu, więc byliśmy pewni, że Pacific Rim  również nas nie zawiedzie. http://www.my-sf.com/ Po początkowych trudnościach w kwestii zdobycia filmu do obejrzenia - w nasze ręce najpierw przypadkowo wpadł Atlantic Rim , który okazał się być totalną ...

Hancock (2008)

Dziś powrót do produkcji o superbohaterach. Tym razem na wieczorny seans filmowy wybrany został Hancock . Ani ja, ani mój M. nie oglądaliśmy tej produkcji. Wiedzieliśmy jedynie, że takie dzieło istnieje. Do obejrzenia zachęciła nas dodatkowo stosunkowo wysoka ocena na filmwebie. Niestety nie dane nam było obejrzeć całej produkcji, stąd też pytanie: czy jest sens pisać recenzję filmu, jeśli nie oglądało się go w całości? Według nas odpowiedź brzmi: tak, chociażby ku przestrodze tych, którzy filmu jeszcze nie widzieli, a chcą go zobaczyć. http://www.impawards.com Początkowy zamysł filmu uważam za bardzo ciekawy. Ile razy dane nam bowiem było oglądać przygody super-, a raczej antybohatera? Bo powiedzieć, że Hancock to superbohater troszeczkę mija się z prawdą. Hancock to bowiem skończony dupek, wiodący jakże wspaniały żywot menela. Ubiera się jak menel. Można spotkać go tam, gdzie zazwyczaj spotyka się meneli. No i jego największą przyjaciółką jest, będąca stale p...

Człowiek o żelaznych pięściach (2013)

Film, o którym mam zamiar napisać poniżej kilka słów był jednym z tych, przez które ciężko przebrnąć. Człowiek o żelaznych pięściach , bo o tym filmie mowa zadziwia w każdej sekundzie seansu. Zadziwia, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu... http://www.impawards.com/ Film, jak zwykle zresztą, oglądany był w towarzystwie M. i nasze głowy co chwilę kierowały się na drugą osobę w celu upewnienia się, że to, co oglądamy mogło naprawdę powstać. Poziom głupoty, jakim nasączony jest Człowiek o żelaznych pięściach  jest po prostu nie do zniesienia. I jedyne dwa pytania, które ciągle kołatały się gdzieś po głowie to: jak to się stało że to oglądam i dlaczego ja to jeszcze oglądam?  oraz co w tym gniocie robi Lucy Liu i Russell Crowe? . Pod potężną dawką bezsensowności w  Człowieku o żelaznych pięściach  podobno można znaleźć fabułę. Film opowiada bowiem historię czarnoskórego kowala, który, pracując w niewielkiej chińskiej wiosce, wszystkie zarobione przez ...